"Gdzie ta koja wymarzona w snach?"

Posted on 21 January 2011 | 12 comments

20.01.2010, czwartek. Dzień rozpoczął się zwyczajnie. No dobra, przesadziłem. Nie padał deszcz, który ponad od dwóch dni i nocy lał równo w Ushuaia. W namiocie nie tylko go doskonale słychać, ale często i czuć. Woda gromadzi się gdzieś pod podłogą, przesiąka na szwach i kapie na głowę. Poza tym jest nieprzyjemnie wilgotno… Także dzień rozpoczął się prawie zwyczajnie – wczesny świt, godzina 1100, leniwie otwieram oczy i do głowy przychodzi pierwsza myśl – a może jeszcze godzinka? Ale zaraz potem myślę – Jeżeli wstanę szybko to nie będzie tak boleć, a poza tym ciekawe jak tam zakończyło się głosowanie w konkursie… Na kempingu oczywiście nie naprawili jeszcze anteny od internetu po ulewie więc trzeba było ruszyć do miasta. Śniadanie zapisałem sobie już na liście ‘do zrobienia później’ bo po prysznicu zrobiło się nieprzyzwoicie późno. Jakiś podekscytowany, szybkim krokiem zszedłem do centrum…

Czytaj dalej…

Czekając na wiatr w żaglach…

Posted on 17 January 2011 | 3 comments

Ani się spostrzegłem, minęło 8 dni od mojego przyjazdu do Ushuaia. Czas płynie nieubłaganie, prawie tak szybko, jak zmienia się tu pogoda. Przemyka się gdzieś między słonecznymi godzinami, pędzi w lodowych, porywistych podmuchach wiatru, by za chwilę spłynąć deszczem z ciężkich chmur wiszących nad Cordillerą Darwin. W nocy zaś, bywa że i przybiera postać tańczących na wietrze płatków śniegu, które strząsam z namiotu podczas wyjścia na poranną toaletę.. Nie mam czasu się nimi zachwycać, z ciepłego śpiwora wychodzić wcale nie jest przyjemnie. Często więc leżę w półśnie do późna, śniąc o świecie wielkich żagliCzytaj dalej…

W konkursie na Blog Roku 2010

Posted on 17 January 2011 | 4 comments

Nie wiem, jak to było zorganizowane… Jakieś autokary podstawili, czy co?

Dzięki Waszym smsowym głosom, w ciągu zaledwie dwóch dni mój blog, z pozycji 21-ej przeskoczył na 10-tą! :) Wiem, że kilka bliskich mi osób wysyłało różne maile i smsy informacyjne do znajomych, a ostatnio doszły do mnie także słuchy o tajnej operacji o kryptonimie “sms albo wpier..ol” :] Niestety, dane tej ostatniej objęte są cały czas klauzulą tajności  i nie mogę ujawnić kto za tym stoi :) Podobno zamieszani są w to najlepsi spece od marketingu, którzy nie przebierają w środkach.. Telefony żadnej z babć i cioć nie są bezpieczne, uważajcie! :)  Siebie natomiast zwą sprzedawcami marzeń.. Wielkie dzięki dla wszystkich! :)

To jeszcze jednak nie koniec walki, do końca głosowania, tj. do południa 20.01.2010, zostało jeszcze trochę czasu. Aby wejść do drugiego etapu … Czytaj dalej…

moja "Mekka" na skraju świata…

Posted on 10 January 2011 | 6 comments

Czy tego chciałem czy nie, faktem jest, iż przez większą część mojej podróży Ushuaia była czymś na kształt odległego, bardzo mglistego “celu”. Kierunek praktycznie nie zmieniał się nigdy, jechałem z północy na południe z niewielkimi odchyleniami, cały czas mając gdzieś tam w głowie tę dziwnie brzmiącą nazwę. Gdy jednak w Panamie poznałem Tomka i Beatę, to niepozorne miasteczko na rubieżach świata stało się nagle zupełnie realne dla mnie… Tak jak wcześniej nie byłem pewny, czy uda mi się tu dotrzeć i nie robiłem z tego żadnego założenia – jak sam pisałem jeszcze w grudniu 2009 – to nagle stało się ono “Mekką”, do której prowadziła moja pielgrzymka po ziemiach Ameryki Południowej. I tak 7. stycznia 2011 w godzinach wieczornych, po 14 miesiącach tułania się  po Ameryce Lacińskiej, dotarłem…

ushuaia_pan2

Czytaj dalej…

Torres del Paine: The Movie – film!

Posted on 5 January 2011 | 6 comments

BezSensu Studio zaprasza na swoje najnowsze dzieło! W głównej roli niestety znów ujrzymy tego samego, nieporadnego aktora co ostatnio. Podobno twórcy wysłali kilka propozycji ale większość poważnych aktorów, po przeczytaniu scenariusza, nie chciało słyszeć w ogóle firmowaniu swoim nazwiskiem takiej żenującej (to określenie padało najczęściej) produkcji. Próbowano jeszcze ratować sytuacje tłumacząc panu Kubie, że zmieniła się idea projektu na bezosobowy film przyrodniczy, ale nic to nie dało. Jego determinacja w końcu zwyciężyła i Studio postanowiło nakręcić jeszcze jeden, beznadziejnie bezsensowny film. Tym razem usłyszeliśmy jednak deklarację, iż jest to najprawdopodobniej ostatnia tego typu produkcja. Jak określano w zapowiedziach, poziom absurdu ma być niebezpiecznie wysoki, a żart ścielić się naprawdę nisko, jednak to, co otrzymano po montażu nie mieści się w granicach dobrego smaku. Sytuacje ratuje tylko nieznacznie zaskakujący debiut pewnego aktora drugoplanowego… W tym miejscu, redaktor mygrandtour pragnie przeprosić czytelników i widzów za ew. stracone 25min z ich życia…  Czytaj dalej…

Torres del Paine

Posted on 5 January 2011 | 3 comments

Cordillera del Paine jest niewielkim masywem górskim położonym w południowej części chilijskiej Patagonii. Zdaniem badaczy, jest on zupełnie niezależnym od Andów tworem górskim. Najbardziej znaną grupą są oczywiście spektakularne Torres del Paine (torre – hiszp. wieża, zaś paine – w jęz. tehuelche oznacza niebieski, co pewnie odnośni się do koloru jezior lub lodowców w tym regionie), widoczne na większości pocztówek w sklepach, okładkach albumów i reklamach agencji turystycznych w okolicy. Te trzy granitowe wieże wznoszą się na wysokość od ok. 2,400 m do do 3,050 m n.p.m., aczkolwiek różnie podaje się w źródłach. Bez wątpienia, są jedną z największych atrakcji całej Patagonii…

_MG_3621

Czytaj dalej…

Po kolędzie!

Posted on 22 December 2010 | 3 comments

Za chwilę wyruszam do parku Torres del Paine. Trochę może przedwcześnie, a trochę może nie, w sumie to nie wiem nigdy kiedy dokładnie te życzenia powinno się składać, ale życzę wszystkim czytelnikom bloga, znajomym i nieznajomym, przyjaciołom i ich rodzinom spokojnych i pełnych pozytywnej energii świąt Bożego Narodzenia. Obyście odpoczęli tam, gdzie będziecie. Z dala od internetu, chaosu na ulicach i wszystkiego, z czym borykacie się na co dzień. To dobry moment na “bycie tu i teraz” :) Niech Nowy Rok przyniesie Wam jeszcze więcej radości i inspiracji niż obecny!

Poniżej zamieszczam jedną z hiszpańskojęzycznych kolęd. Generalnie nie przepadam specjalnie za bożonarodzeniowymi pieśniami. Ot mam parę, których lubię posłuchać, ale nie mają one zbyt dużo wspólnego z ‘bieżeniem do Betlejem‘ czy “leżeniu w żłobie“… :))  Ta jednak nie tylko muzycznie mi się podoba, ale jej ogólny wydźwięk i słowa nastrajają mnie pozytywnie. Dla wielu być może to będzie po prostu popowa piosenka z radia i nic specjalnego, ale cóż, potraktujcie to jako “muzyczną podróż” :))

PS. Nie chcę powiedzieć przez to, że “lulajże Jezuniu” mnie nie nastraja, ale no… hm, inaczej… :) Jeszcze raz dzięki – za wszystkie komentarze, życzenia i ‘wędrowanie ze mną’ . Wesołych świąt i śmiesznej choinki! :)

La alegría de este día hay que celebrar!

Orki, Złodziejka Palców i Żydzi czyli… Patagonia

Posted on 20 December 2010 | 8 comments

„…Żubr, bóbr, kurwa łoś, lis, wilk, kuna, koń, wydra, ryjówka, zając. To są zwierzęta, które żyją w Polsce..” Natomiast w Argentyńskim Puerto Madryn i okolicach nie ma szans na spotkanie żubra ani bobra czy ryjówki, nie mówiąc już o „kurwa łosiu”.. :) Zające albo lisy czasem widzi się przemykające przez drogę, a koni używa się na stancjach dość powszechnie. Jednak to, z czego słynie tak naprawdę Puerto Madryn, to znajdujący się o rzut beretem (najlepiej mokrym i trzeba wziąć dobry zamach) Półwysep Valdez i licznie przybywające, przez niemalże cały rok na wody jego zatok, ssaki morskie. Wieloryby, orki, lwy morskie, pingwiny. To są zwierzęta, które można obserwować tutaj niemalże jak na dłoni albo niczym w tv… :)

Czytaj dalej…

Śnij, odkrywaj…

Posted on 4 December 2010 | 8 comments

Buenos Aires. Paryż Ameryki Południowej.  Promienie wschodzącego słońca oświetlały fasadę budynku Kongresu. Plac wyglądał niesamowicie. Na kilkupasmowych ulicach nie było praktycznie żadnego ruchu, tak jak i na chodnikach, gdzie tylko od czasu do czasu widać było przemykający cień zataczającego się od alkoholu delikwenta. Większość sklepów pozamykana, a w powietrzu unosi się cisza, jeśli nie liczyć nieśmiałego śpiewu ptaków, poukrywanych w koronach drzew. Ale duże miasta, takie jak Buenos Aires, nigdy nie śpią…

Obelisco - symbol BA, tu pierwsza raz zawisła flaga Argentyny

Czytaj dalej…

Despedida…

Posted on 15 November 2010 | 3 comments

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego lubicie tą czy inną osobę? Dlaczego o relacji akurat z tym człowiekiem możecie mówić w kategoriach przyjaźni, a z innym tylko o znajomości? Wydaje mi się, że nadajemy jednocześnie na różnych falach i jesteśmy odbiorcami fal wysyłanych przez innych. Powiedzenie, że „nadajemy na tych samych falach” jest znane chyba wszystkim, utarty frazes. Ale czy zwróciliście kiedyś uwagę co to naprawdę oznacza?

_MG_2433

Czytaj dalej…

« newer postsolder posts »

Copyright © grand tour
bezsensu studio - fred 2010

info

grand tour jest oparty na systemie WordPress i wykorzystuje zmieniony przez autora bloga skin SubtleFlux.