<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>grand tour</title>
	<atom:link href="http://mygrandtour.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mygrandtour.pl</link>
	<description>...czyli moje pielgrzymowanie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 20 Feb 2012 22:09:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Antarctica &#8211; film!</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/antarctica-film/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/antarctica-film/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Nov 2011 21:31:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antarktyda]]></category>
		<category><![CDATA[po drodze...]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=1050</guid>
		<description><![CDATA[  W końcu udało mi się zmontować coś z materiału przywiezionego z Antarktydy. Klip ma dla mnie bardzo dużą wartość sentymentalną, były to naprawdę magiczne chwile. Polecam full screen. Zapraszam! PS. Dziękuje wszystkim za cierpliwość podczas mojego pokazu na XXIX Sesji Naukowej Koła Naukowego Studentów Geografii w Murzynowie (przy okazji &#8211; &#8220;sesja naukowa&#8221; brzmi naprawdę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"> <p><iframe src='http://player.vimeo.com/video/31683631?portrait=0' width='640' height='360' frameborder='0'></iframe></p></p>
<p>W końcu udało mi się zmontować coś z materiału przywiezionego z Antarktydy. Klip ma dla mnie bardzo dużą wartość sentymentalną, były to naprawdę magiczne chwile. Polecam full screen. Zapraszam!</p>
<p>PS. Dziękuje wszystkim za cierpliwość podczas mojego pokazu na XXIX Sesji Naukowej Koła Naukowego Studentów Geografii w Murzynowie (przy okazji &#8211; &#8220;sesja naukowa&#8221; brzmi naprawdę dumnie! :p). Z planowanej 1,5h zrobiło się prawie 3h czym pewnie trochę wybiłem z rytmu innych prelegentów. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że był to mój pierwszy pokaz slajdów w życiu. Dziękuje serdecznie też za tą niesamowitą owacje na koniec, na prawdę nie wiedziałem jak mam się zachować, a także za niespodziewane wyróżnienie grand prix. Jest mi niezwykle miło&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/antarctica-film/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przerwa techniczna&#8230;</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/przerwa-techniczna/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/przerwa-techniczna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Sep 2011 21:18:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[po drodze...]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=917</guid>
		<description><![CDATA[Po powrocie trochę rzeczy jednak się pozmieniało. Nie, nie&#8230; Spokojnie, nie będę pisał generalnie jak mi się żyje, co robię, jak mnie odbierają znajomi i jak ja to wszystko widzę. To rozmowa, jak to się mówi, na głębszą chwilę. Może też nie? Dość powiedzieć, że dzieje się szybko i dużo, czasem aż za dużo&#8230; Wracając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po powrocie trochę rzeczy jednak się pozmieniało. Nie, nie&#8230; Spokojnie, nie będę pisał generalnie jak mi się żyje, co robię, jak mnie odbierają znajomi i jak ja to wszystko widzę. To rozmowa, jak to się mówi, na głębszą chwilę. Może też nie? Dość powiedzieć, że dzieje się szybko i dużo, czasem aż za dużo&#8230;</p>
<p>Wracając do początku &#8211; chodzi o coś konkretnego. Zmieniłem adres serwera i muszę przenieść tam całego bloga, z czym mam pewne problemy i potrzebuje czasu, którego na to nie mam. Tymczasowo zawieszam więc działalność bloga (to mogą być dwa albo trzy tygodnie). Właściwie to też do końca nie wiem czy &#8220;tymczasowo&#8221; to najlepsze określenie, bo część wpisów na pewno wróci, ale co się stanie z resztą to trudno powiedzieć. Może znajdą się kiedyś w książce, jeśli się zdecyduje ją napisać? Jest tego tyle, że nawet ściągając posty ze strony kliknąłem na kilka z ciekawości, trochę z sentymentu może i złapałem się na tym, że zacząłem czytać. :] Tak pusto się teraz zrobiło&#8230;</p>
<p>Po przeprowadzce będzie to już chyba coś innego, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Jako że moja podróż dobiegła końca, teraz blog może służyć jedynie jako archiwum lub źródło informacji. Dlatego nie chce zupełnie go zamykać. Nie chce też go specjalnie otwierać na coś nowego. Przynajmniej dopóki nie wyruszę w jakąś następną dłuższą włóczęgę. :)</p>
<p>Do tego momentu zostało jeszcze jednak trochę czasu, teraz trzeba &#8220;<em>zrobić przesiew, rozegrać zaległe mecze, <em>poukładać pewne sprawy,</em> sami wiecie&#8230;</em>&#8220;. Moje oczy zwrócone są obecnie trochę w innym kierunku. Ale tylko trochę&#8230;</p>
<p><a href="http://hijodelsol.nazwa.pl/grandtour/wp-content/uploads/2011/09/P1010240.jpg" rel="lightbox[917]"><img class="size-full wp-image-921 aligncenter" title="w tatrach..." src="http://hijodelsol.nazwa.pl/grandtour/wp-content/uploads/2011/09/P1010240.jpg" alt="" width="640" height="454" /></a></p>
<p><em>See you around!</em></p>
<p><em><strong>EDIT: Blog jest już na nowym serwerze, udało się zachować nawet większość rzeczy. Blog wraca w praktycznie niezmienionej postaci i z wszystkimi wpisami. Na chwilę obecną nie planuje jakichś zmian tutaj, ale nigdy nie wiadomo.. :] pzdr.</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/przerwa-techniczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powróciwszy&#8230;</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/powrociwszy/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/powrociwszy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jun 2011 23:01:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[po drodze...]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=904</guid>
		<description><![CDATA[Długo myślałem co napisać po powrocie. Nie miałem za bardzo pomysłu jak ubrać w słowa to, co czuję czy czułem. A wyjątkowo tego było dużo. Na szczęście szum w głowie zaczyna się uspokajać, wyciszam się, adaptuje do nowego-starego miejsca, innego trybu życia. Tak, wróciłem. I muszę się przyznać, że już prawie dwa tygodnie temu, o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Długo myślałem co napisać po powrocie. Nie miałem za bardzo pomysłu jak ubrać w słowa to, co czuję czy czułem. A wyjątkowo tego było dużo. Na szczęście szum w głowie zaczyna się uspokajać, wyciszam się, adaptuje do nowego-starego miejsca, innego trybu życia. Tak, wróciłem. I muszę się przyznać, że już prawie dwa tygodnie temu, o czym praktycznie nikt nie wiedział. W słoneczne popołudnie, siódmego czerwca 2011 roku, dokładnie po 19 miesiącach i dwóch tygodniach nieobecności, po prostu zapukałem do drzwi własnego domu&#8230;<span id="more-904"></span></p>
<p>Powrót był tajemnicą. Nie wiedzieli nawet rodzice, dla których moje pojawienie się było sporym zaskoczeniem. Możecie sobie wyobrazić ich miny… Ssamolotem, z Rio de Janeiro do Salvadoru i przez Frankfurt do Poznania&#8230; Dalej pociągiem do Warszawy. Mogłem wracać innym jachtem, była okazja. Ale to był ten moment&#8230; Dom był taki, jak go zapamiętałem. Ciepłe, pastelowe kolory ścian i drewniane meble w salonie, ten sam zapach i widok za oknem. Zauważyłem tylko więcej detali, które się zatarły gdzieś w pamięci. W moim pokoju niewielkie zmiany. Te same zdjęcia na ścianach są tylko bardziej wyblakłe, zdobyte medale i puchary błyszczą może trochę mniej, a kilka figurek postaci z gwiezdnych wojen oraz  kolekcja smoków, które kiedyś zbierałem stoją niezmiennie tam, gdzie je zostawiłem. Dotykam wszystkiego ręką, jest jak na filmie. W scenariuszu bohater powinien tylko coś powiedzieć mądrego albo najlepiej nie mówić nic, a tu nic nie przychodzi do głowy inteligentnego a i milczeć nie wypada. Wróciłem do Domu, tego właściwego. Mimo że po drodze kilkukrotnie zdarzało mi się pomieszkiwać w miejscach, w których czułem się dobrze i które stawały się dla mnie domem na jakiś czas, to ten Dom pisany z dużej litery zawsze jest jeden… Długo się nim nie nacieszyłem bo już 24h od przekroczenia jego progu siedziałem w autobusie jadącym na Ukrainę. Razem z Tatą zmierzaliśmy do malutkiej wioski pod Tarnopolem, gdzie dawno temu żył Jan, inny wariat z naszym nazwiskiem. Długa opowieść, którą jednak pewnie dałoby się streścić w czasie, jaki musieliśmy odczekać na granicy zarówno tam jak i w drodze z powrotem, cztery dni później. Cóż, i tak uwielbiam Zachodnią Ukrainę, za to jaka jest, choć żyć tam łatwo być nie może… To taka <em>nasza</em> Boliwia. Bo czym się różnią tamtejsze <em>cholity</em> od tych starowinek? Ale to już zupełnie inna historia, zupełnie nie ten moment na te rozważania…</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/06/MG_8862.jpg" rel="lightbox[904]"><img class="aligncenter size-full wp-image-905" title="ukraińskie cholity :] / wieś Okno pod Tarnopolem" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/06/MG_8862.jpg" alt="" width="630" height="438" /></a></p>
<p>Przez jakiś czas chciałem pozostać w ukryciu, mieć czas na „<em>wejście</em>” w tę polską rzeczywistość, przeniknięcie do przestrzeni Warszawy, na odkrycie tego, co się zmieniło, przyzwyczajenie się do wszystkiego. Chciałem też przemyśleć sobie w spokoju jeszcze kilka rzeczy, doprowadzić się do &#8220;porządku&#8221;. Chociaż jeszcze teraz idąc ulicą łapie się na tym, że myślę sobie – <em>o, słyszę język polski</em>! &#8211; po czym z uśmiechem stwierdzam <em>– i to ze wszystkich stron :] </em>Najtrudniej było utrzymywać znajomych w przekonaniu, że jeszcze jestem po drugiej stronie. Czasem aż chciało się napisać na jakimś czacie<em>– hej, wróciłem, spotkanie za godzinę pod rotundą</em>! Ale w planach była niespodzianka, którą starannie obmyśliłem i zamierzałem kilka osób nią zaskoczyć, co z resztą się udało :]</p>
<p>Zaskakujące, przynajmniej dla mnie, jest też to, jak teoretycznie niewielki obszar Ameryki Łacińskiej udało mi się zwiedzić w tym czasie. Oczywiście, są to tysiące wspomnień, setki poznanych ludzi i widoków, które zapierały dech w piersiach, ale patrząc tak na poniższą mapkę z trasą mej podróży, dociera do mnie, jak ten świat jest duży.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/06/mapa_amer.jpg" rel="lightbox[904]"><img class="aligncenter size-full wp-image-906" title="trasa grandtour przez Amerykę Łacińską" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/06/mapa_amer.jpg" alt="" width="622" height="696" /></a></p>
<p>Jestem w domu i dopiero teraz, po wszystkim, trafia mnie ile rzeczy dzieje się tak naprawdę w tym samym momencie we wszystkich miejscach na ziemi. Przywołuje w myślach obrazy z Meksyku, gwarne targi Gwatemali i Ekwadoru, kolor tablic rejestracyjnych peruwiańskich samochodów mknących przez pustynie, a także zastanawiam się co robią w tym momencie gdzieś tam ci wszyscy ludzie, których minąłem… A przecież to tylko niewielka część Ziemi! Mam to wszystko w pamięci, kolory, zapachy, uśmiechy i krajobrazy &#8211; jeszcze to we mnie siedzi, ale po raz kolejny dochodzę do wniosku, że nie ma sensu tego ogarniać w ogóle, myśleć o tym. Bo ciekawe jest też tutaj i teraz, a co więcej, można tego dotknąć i coś z tym zrobić. Na to, co się dzieje tam, nie mam większego wpływu, przynajmniej w większości kwestii. Jasne, że mogę oszczędzać energię, segregować śmieci i jeździć rowerem ale teraz nie o tym mówię&#8230;</p>
<p>Siedzę przed komputerem, piję <em>yerbe mate</em>, zupełnie tak, jak przed dwoma laty… No, dobra, niezupełnie. Mam nowe naczynko :] Czy coś się zmieniło w ogóle? Wróciłem do punktu wyjścia, tylko starszy. Nie dwa lata, czuje się starszy o co najmniej 4 lata, mimo że <em>dziecka</em>, które kiedyś miałem w sobie, przez ten okres nie udało mi się zgubić. To wciąż te same <em>Dziecko Słońca -</em> <em>Hijo del Sol</em><em>.</em> Dobrze, że jest, lubię je. Wiem, że teraz jest czas by pójść za ciosem, uda się. I tutaj docieram do najważniejszej rzeczy, jaką chce w tym wpisie powiedzieć. Nie wiem czy przez to, że mamy lato w kraju, za chwile wakacje czy przez coś jeszcze, ale ja wcale nie jest smutny, przybity ani zdołowany, że wróciłem. Co więcej, ja się nawet cieszę, że wkrótce spotkam dawno niewidzianych członków rodziny, znajomych i przyjaciół, że rozpoczyna się w moim życiu coś nowego, jakiś nowy etap, który wcale nie musi być gorszy od poprzedniego. Będzie inny, ale nie wątpię, że czekają mnie wyzwania równie ciekawe co podczas podróży, a nawet często trudniejsze! Cieszę się, że podjąłem takie decyzje, które mnie tu sprowadziły i wiem też, że na nic nigdy nie jest za późno. A już na pewno nie na podjęcie <em>Decyzji</em>. Doświadczenie, wiedzę i, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie „mądrość’, które zdobyłem podczas drogi przyjdzie mi wkrótce stosować w tym codziennym życiu. Jak zwykle trzeba będzie pewnie być elastycznym w kilku sprawach, ale czyż nie takim trzeba być i w podróży? Wielu ludzi mówiło mi, jak to ciężko jest wrócić, zwłaszcza po takim czasie i takich przygodach, do tej rzeczywistości. Owszem, tryb życia trochę się zmieni, ale chyba mam chwilowo ochotę na odrobinę stabilizacji i znajomości planów na chociażby następne trzy dni. Odrobinę, podkreślam! :] Wrócę też pewnie do regularnych medytacji, bo już widzę, że będą potrzebne. Hałas w Warszawie jest straszny i gdy zasypiam wydaje mi się, że ktoś coś cały czas do mnie mówi, że słyszę samochody i jakiś szum nieustający. Ale spokojnie, jeszcze nie zwariowałem :] Na pewno prędzej czy później zacznie też mnie nosić. To już jest chorobą i obawiam się, że nieuleczalną…</p>
<p>W podsumowaniu nie może zabraknąć kilku faktów dotyczących podróży. Niektóre przedstawione poniżej liczby pochodzą ze statystyk, jakie prowadziłem, inne są efektem moich mniej lub bardziej dokładnych obliczeń, a część to tylko orientacyjne szacowania. A było mniej więcej tak:</p>
<p><strong>595</strong> dni w drodze<br /><strong>21</strong> &#8211; w tylu krajach &#8211; na <strong>4</strong> konty<br />
nentach - postawiłem stopę od momentu przekroczenia granic Polski<br />~<strong>23.000</strong> km przejechanych, z czego ponad <strong>20.000</strong> km autostopem<br />&gt; <strong>8.000</strong> mil morskich (~14.8 tys. km) przepłyniętych w sumie na trzech jachtach żaglowych i kilku mniejszych łódkach, zarówno po wodach morskich jak i słodkich<br />~ <strong>500-600</strong> – orientacyjna liczba złapanych na stopa samochodów<br /><strong>105</strong> metrów pod poziomem morza – najniżej położone miejsce, w którym byłem podczas podróży (<em>Laguna del Carbon</em>, Argentyna)<br /><strong>6088</strong> m n.p.m. – najwyższy szczyt, na który wszedłem (<em>Huayna Potosi</em>, Boliwia)<br />&gt; <strong>80</strong> GB – materiałów zdjęciowych i filmowych z drogi (już po wstępnej selekcji)<br /><em><strong>Nieskończona</strong></em> &#8211; liczba wspomnień i niezapomnianych przeżyć.</p>
<p>Jeśli zaś chodzi o blog to muszę przyznać, że sam jestem tym zaskoczony:</p>
<p>&gt; <strong>26.000</strong> – tylu różnych gości wpadło chociaż raz<br />&gt; <strong>243.000</strong> – tyle razy łącznie przeglądano bloga<br /><strong>78</strong> – opublikowanych wpisów o łącznej długości przekraczającej 500 stron maszynopisu<br />~ <strong>600</strong> – liczba Waszych komentarzy<br />&gt;<strong> 750</strong> ‘lubiących’ fanpage <em>grandtour </em>na fejsie :)</p>
<p>To całkiem niezły wynik, jak na bloga, który powstał dla rodziny i najbliższych przyjaciół :] Dziękuje za całe wsparcie, jakie otrzymałem od Was, Czytelników, znajomych, przyjaciół i bliskich. Dziękuje za te wszystkie miłe słowa, które do mnie trafiły, dzięki, że głosowaliście na mnie w konkursie na bloga roku i dzięki, że tu wpadaliście. Czułem, że mam dla kogo pisać i lubiłem to. Dziękuje też tym wszystkim ludziom, którzy byli ze mną albo pomogli mi po drodze. Nieważne, czy było to coś ‘<em>wymiernego</em>’ czy poświęcili mi ‘<em>tylko</em>’ czas, uśmiech albo rozmowę – od wielu z Was nauczyłem się naprawdę dużo…</p>
<p>Tymczasem przede mną różne wybory, jedne łatwe inne trudne, no i sporo do zrobienia. Trzeba jak najszybciej uporządkować zdjęcia, zmontować zaległe filmiki, rozpocząć pracę nad redakcją wpisów, a jeszcze wypadałoby przecież żyć teraźniejszością, myśląc chociaż w niewielkim stopniu o przyszłości… :) Cokolwiek by to nie znaczyło. Może rzeczywiście kogoś zainteresuje pomysł wydania książki na podstawie tych moich relacji, a ja chciałbym też spróbować swych sił i popracować w jakiejś redakcji albo na portalu podróżniczym, także jakby ktoś coś wiedział konkretnego to proszę o informację/kontakt. Coś czuje, że usłyszymy się jeszcze :] Trzeba też wrócić do formy i zrzucić kilka kilogramów. Już nie jest najgorzej, zacząłem biegać, z kondycją po pół roku na jachcie nie jest tak źle, mam za sobą pierwszą grę w siatkę na piachu, a nawet dałem się przekonać do niezbyt lubianej przeze mnie czynności, jaką było odwiedzenie siłowni! Wkrótce też pewnie nastąpi powrót do liny i magnezji, w Beskidy, a nawet na rower! :) Mam też wznowić pracę nad ideą Szlaku Jurt Pogranicza… Gdzieś między tym wszystkim zaczynam się spotykać ze znajomymi i nadrabiać zaległości towarzyskie. Ostatni weekend obfitował dla przykładu w tyle zdarzeń, że mógłbym mu poświęcić cały jeden wpis, ale są dość duże rozbieżności w wersjach zdarzeń i to raczej nie ta tematyka :]</p>
<p>Moje <em>Grand Tour</em> dobiegło końca. Nie była to klasyczna wersja tego typu podróży, tak samo jak nie było to dosłownie pielgrzymowanie. Ale miałem pewną ideę, której się trzymałem. Zapewnie nie będę drugim <em>Thomasem Coryat’em</em> i nie zostawię po sobie w kulturze czegoś na miarę <em>widelca</em>, który to jako włoski wynalazek został spopularyzowany właśnie przez wspomnianego <em>ojca ‘grand tour’</em> w Anglii. :] Jednak mam nadzieję, że mimo wszystko coś udowodniłem i to nie tylko sobie. Że jak się bardzo chce to można zrobić naprawdę dużo tylko trzeba zrobić ten pierwszy krok i dać się ponieść, wiedząc mniej więcej w którą stronę pod Grunwald! :] Dla mnie nigdy już nic nie będzie takie samo. Zmieniłem się, tak samo jak każdy z nas przez ten czas. Nic nie trwa bez końca, nie ma też pustki, w każdej chwili zaczyna się coś nowego. Teraz na pewno dla mnie, a jak jest z Tobą? Może w tym czasie ktoś z Was wyrusza w podobną podróż? Może ja też za niedługo wyruszę w kolejną? Już z innym nastawieniem, jako <em>nomad</em>? Jestem zadowolony z tego, jakie zmiany we mnie zaszły i co zrobiłem i przeżyłem. Nie żałuje ani jednej chwili z ostatnich 20 miesięcy, tak jak było po prostu miało być. Ale nad łóżkiem w moim pokoju wisi plakat, na którym jest zdjęcie przedstawiające alpinistę wchodzącego na ośnieżony szczyt. Pod spodem widnieje podpis<em>: „Ambition – aspire to clib as high, as you can dream”</em> Kiedyś ambicje, raczej te „<em>niezdrowe</em>”, były moim problemem. Dziś wygląda na to, że nauczyłem się nad nimi panować i wykorzystywać do swoich celów, dlatego sądzę, że przede mną jeszcze niejeden sen i niejedna piękna historia! :]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/06/ambition.jpg" rel="lightbox[904]"><img class="aligncenter size-full wp-image-907" title="indahouse! :)" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/06/ambition.jpg" alt="" width="630" height="356" /></a></p>
<p>Wkrótce ukaże się pewnie jeszcze jakiś film albo dwa, blog czekają też pewne zmiany, także wpadnijcie za jakiś czas&#8230; A tymczasem się z Wami żegnam&#8230; tylko po to, by z niektórymi z Was przywitać się wreszcie w tzw. &#8216;realu&#8217; (i nie mam na myśli żadnego hipermarketu &#8211; <em>taki  żarcik-kosmonaucik na odchodnym, haha)</em> :]</p>
<p><em>na fali! ;)</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/powrociwszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cidade de Deus – Miasto Boga</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/cidade-de-deus-%e2%80%93-miasto-boga/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/cidade-de-deus-%e2%80%93-miasto-boga/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 05:47:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[Brazylia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=893</guid>
		<description><![CDATA[Rio de Janeiro. Kilkunastomilionowy zespół miejski nazywany Miastem Cudów, o którym chyba słyszał każdy. Jeden z piękniej ulokowanych ośrodków miejskich na świecie, była stolica Brazylii, słynąca z plaż, pięknych kobiet, karnawału i posągu Chrystusa górującego nad metropolią. Tak naprawdę Miasto Boga to tytuł książki, na podstawie której powstał jeden z głośniejszych brazylijskich filmów, opowiadający wstrząsającą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rio de Janeiro. Kilkunastomilionowy zespół miejski nazywany Miastem Cudów, o którym chyba słyszał każdy. Jeden z piękniej ulokowanych ośrodków miejskich na świecie, była stolica Brazylii, słynąca z plaż, pięknych kobiet, karnawału i posągu Chrystusa górującego nad metropolią. Tak naprawdę Miasto Boga to tytuł książki, na podstawie której powstał jeden z głośniejszych brazylijskich filmów, opowiadający wstrząsającą i &#8211; co bardziej przerażające &#8211; autentyczną historię kilku chłopców wychowujących się na jednym z przedmieść Rio. Książki, która ukazywała te ciemne strony – biedę, korupcję, handel narkotykami, napady z bronią w ręku i śmierć. Tak naprawdę Miasto Boga leży daleko od miejsc znanych z widokówek, ale ta nazwa działała i wciąż działa na mnie tak mocno, że już zawsze będę tym mianem określał całe Rio de Janeiro. Z przekory. Bo to jest miasto, które nie ma z Bogiem nic wspólnego&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/miastoboga1.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="panorama ze słynnego wzgórza Pao de Azucar" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/miastoboga1.jpg" alt="miastoboga1" width="640" height="118" /></a></p>
<p><span id="more-893"></span></p>
<p>Światowa stolica rozpusty, upojenia alkoholowego, tańca i muzyki, plaż, nagich ciał i seksu. Ale także zbrodni i biedy, brudnych ulic, ciemnych zaułków, błyszczących w nocy noży i okazyjnych wystrzałów&#8230; To miejsce, o którym Bóg zapomniał, z którego odszedł dawno temu, nie chcąc patrzeć. To Miasto bez Boga.</p>
<p>Temperatura sięga 30 stopni, żar leje się z nieba. Na Copacabanie setki jeśli nie tysiące ludzi. Co krok znajduje się boisko do siatkówki plażowej albo piłki nożnej. Są nawet takie, na których się gra w tzw. ‘<em>siatkonogę</em>’ albo też i takie, gdzie z rakietkami gania się za małą piłeczką. To z kolei wygląda mi na skrzyżowanie ping-ponga z badmintonem. Obok piachu, po ścieżce rowerowej biegają ludzie. Mężczyźni bez koszulek, panie w opinających ciało topach, z iPodami na uszach, tatuażami… Ewentualnie z psem przy nodze. Czasem przejedzie ktoś na rowerze czy deskorolce, a co kilkadziesiąt metrów wzdłuż chodnika rozstawione są metalowe stanowiska wyglądające trochę jak przystanki autobusowe, przy których można się zatrzymać, porozciągać, wykonać kilka pompek, podciągnięć albo brzuszków. Takie mini-siłownie. Leżenie plackiem na plaży chyba przestało być modne, teraz trzeba mieć chociaż leżak, najlepiej z parasolem ale to i tak nie jest to, czym zajmuje się większość tutejszych ludzi w wolnym czasie. Na topie jest teraz ruch. Wszyscy, bez wyjątku, starzy i młodzi, chudzi czy grubi, uprawiają sport. Obojętnie czy jest to Copacabana, Ipanema, Leblon czy Flamengo, na wszystkich z tych plaż niepodzielnie króluje kult ciała. I to jest fajne. Nawet po zmierzchu niektóre boiska pozostają oświetlone, a ruch joggerów nie ustaje do późnych godzin wieczornych. Czy tego się spodziewałem? I tak i nie. Myślałem, że będzie jednak więcej ludzi nad morzem, więcej pięknych dziewczyn grających w piłkę czy kąpiących się, więcej fajniejszych barów na piasku. Ale nie ma. Być może tak tu wygląda właśnie zima?</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8560.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="Ipanema popołudniową porą" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8560.jpg" alt="mg_8560" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Dwie, trzy przecznice od plaży kwitną małe i średnie biznesy. Sklepy, modne butiki i sieciowe restauracyjki. I wcale nie mówię o kfc czy mcdonaldach, które rzecz jasna też są obecne. Na każdym rogu można napić się świeżych soków z egzotycznych owoców albo złapać coś w biegu do kolejnego sklepu. Ta część miasta też biega, tylko zamiast adidasów kobiety noszą szpilki, a mężczyźni na gołe torsy przywdziewają koszule od garnituru. Wciąż jednak między nimi przemykają do hosteli ludzie z deskami surfingowymi pod pachą. Luz.  Copacabana to relikt przeszłości, dziś haj lajf toczy się w dzielnicach Ipanema i Leblon, najbardziej ekskluzywnych i teoretycznie najbezpieczniejszych w całym Rio. Nie ma lepszego miejsca na shopping. Jest jeszcze Centrum, do którego jeździ się właściwie tylko do pracy. Tam znajdują się banki i urzędy, szklane drapacze chmur i największy hałas. Nie ma już surferów, a turyści raczej nie zaglądają. Zabawne, że wciąż między przykładami nowoczesnej architektury można znaleźć brukowane uliczki, piękne, stare domy, targi wszystkiego i niczego, kramy ze sznurowadłami i ludzi sprzedających na kocach używane buty kryte, w rozmiarze 37, damskie, stare lusterko od skutera albo joysticki od pegazusa. Okazja. Bardzo łatwo tam zabłądzić, wciśnięte między zbocza niektóre dzielnice Rio nie zawsze mają prostokątną siatkę ulic. Wystarczy skręcić gdzieś w mniej więcej dobrym kierunku by po chwili napotkać schody pnące się nie wiadomo gdzie, ślepy zaułek albo po prostu z rozsądku i z godnością rozpocząć odwrót. Spacerując, kilka razy zabłądziłem do miejsc, gdzie pomimo całej ich naturalności i uroku nie odważyłem się wyciągnąć aparatu. Tak, to miasto o wielu twarzach i chociaż można to powiedzieć o większości dużych aglomeracji, to ta, na swój sposób, jest szczególna. Z jednej strony kusi, przyciąga, zachęca do zabawy, beztroskiego wydawania pieniędzy, mami takim luzem, sączącymi się gdzieniegdzie z głośników gorącymi rytmami, a z drugiej strony daje do zrozumienia, że trzeba się mieć na baczności, że mimo wszystko jesteś tu tylko turystą, a to oznacza, że jesteś na widelcu. Obojętnie jaki masz aparat albo kamerę, w jakich chodzisz ciuchach i czy masz dużo czy mało pieniędzy – masz więcej od nas. Wiadomo, że w określonych miejscach najlepiej pojawiać się w określonym czasie. Wieczorne wino albo <em>caipirinha</em> na Copacabanie? Na własne ryzyko. Malownicze wzgórze Santa Teresa, dzielnica artystów, gdzie czas się zatrzymał kilkadziesiąt lat temu? Za dnia nie ma problemów, ale wieczorem lepiej wziąć taksówkę na dół. Lapa to dzielnica barów i zabawy, jednak w dzień bywa nieciekawie. Centrum z kolei pustoszeje w weekendy, chociaż tam i tak nikt nie usłyszy Twojego krzyku, o której porze byś nie wpadł… O tym wiedzą wszyscy i to się wbija do głowy turystom. Niektórzy wolą i tak krzyczeć na dyskotekach w dobrych dzielnicach i nie wychylać nosa niepotrzebnie. Wtedy Rio de Janeiro jest rajem.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8412.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="jak się uważniej przyjrzysz to może uda Ci się zobaczyć nawet piłkę! :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8412.jpg" alt="mg_8412" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Ale to jest obraz niepełny, nie potrafię go zaakceptować. Podczas spędzonych już dwóch tygodni tutaj, nie byłem na żadnej imprezie i raczej nie zamierzam. Nie to mnie interesuje najbardziej w tym mieście, męczy mnie to coś, co jest tą gorszą stroną. Bez języka nie da się wtopić w lokalne towarzystwo, trochę też za mało czasu na to mam, może tłumaczę się sam przed sobą. Może kiedyś… Nie cierpię być turystą, jednak tym razem musiałem pokornie przyjąć etykietę gringo i dać się poprowadzić do miejsca, o którym widziałem niejeden film i które zawsze budziło we mnie pewnego rodzaju lęk. Do faveli.</p>
<p>Favela to nazwa karłowatego, twardego i kolczastego drzewa, które występuje na obszarze półpustynnego płaskowyżu w północno-wschodniej części kraju. W XIX wieku toczyły się tam walki rewolucyjne między chłopami a wojskiem republikańskim. Zarówno trudne warunki tamtych potyczek jak i opór,<br />
jaki stawiali rebelianci, na długo zapadł w pamięć ludziom i gdy w 1897 roku rząd osiedlił weteranów wspomnianego konfliktu na przedmieściach Rio, przechrzcili oni nazwę miejsca właśnie na <em>Favela</em>. Z czasem tego terminu zaczęto używać do ogólnego określania brazylijskich dzielnic biedy, tak jak w innych krajach używa się zwrotów typu<em> slums, villa miseria, township, shanty-town</em> itd. W samym Rio de Janeiro szacuje się, że jest od 500 do 900 takich dzielnic (!). Zaczęły masowo powstawać w latach 40-tych XX wieku, kiedy industrializacja przyciągnęła do miasta biedną, przeważnie czarnoskórą ludność z wiejskich terenów, ale ich największy rozkwit przypada na lata 70-te, gdy na skutek olbrzymich inwestycji budowlanych w bogatych dzielnicach wzrosło zapotrzebowanie w na siłę roboczą. Dziś favele rozciągają się na wielu wzgórzach Rio, pnąc się nieraz po same szczyty, przelewając się przez nie i zajmując dalsze tereny. Inne z kolei to ledwie malutkie skupiska kilku domków. Ich rozwój trwa i rząd nie ma na tym w większości przypadków żadnej kontroli. To poważny, złożony i bardzo delikatny problem nie tylko Rio ale i wielu innych ośrodków miejskich w Brazylii. Jak kontrolować coś, co wykształciło własne struktury, własne prawa i na dodatek zaczęło sobie radzić bez pomocy władz miasta, które najchętniej pozbyły by się kłopotów przenosząc większość mieszkańców faveli poza granice miasta. Byleby nie za daleko, bo ktoś przecież musi prowadzić autobusy, sprzątać albo naprawiać kanalizację. Na wiele rzeczy przymyka się oczy. Zawsze jest coś za coś. Przecież nie chodzi o to, żeby ludziom żyło się lepiej, skorumpowani politycy często świata nie widzą poza własnymi nosami. W favelach walczy się o głosy wyborcze. Dacie wiarę że 20% mieszkańców tego Cudownego Miasta żyje w takich właśnie dzielnicach biedoty? Ale handel narkotykami to również lukratywny biznes nie tylko dla dealerów. Cóż, owszem, w favelach bieda aż piszczy, śmieci walają się co krok, u władzy są gangi, strzelaniny nie są rzadkością, handel narkotykami kwitnie, a dostęp do państwowej edukacji czy służby zdrowia jest niezwykle utrudniony. A przecież Brazylia to kraj silny gospodarczo, to nie czarna Afryka. To przykład fatalnego rozdziału dóbr w społeczeństwie. Wyłania się z tego opisu obraz miejsca, w którym nie jest łatwo żyć. I jest tak rzeczywiście. Ale jak pisałem chwilę wcześniej, ludzie w favelach sobie radzą…Lepiej lub gorzej, ale żyją.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8612.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="favela rocinha" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8612.jpg" alt="mg_8612" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Trzy dni zajęło mi dotarcie do odpowiedniego człowieka. Chciałem, żeby to był ktoś, kto dużo wie i zna realia, kto może wejść w pewne miejsca, gdzie inni przewodnicy nie mogą. Bo turystyka w slumsach, nie tylko w Brazylii, zaczęła się ostatnimi czasy rozwijać i oferty tego typu wycieczek są na tablicach ogłoszeń w co drugim hostelu. Z racji ograniczonego czasu chciałem by to było coś sprawdzonego. Dzięki pomocy <a href="http://expeditionmoustache.pl" target="_blank">znajomych</a> otrzymałem namiary na Brian&#8217;a i tak po &#8216;nici doszedłem do kłębku&#8217;. Celem był największy slums w Ameryce Łacińskiej, licząca ponad 100 tys. mieszkańców Favela Rocinha, która jest też siedzibą najsilniejszego obecnie gangu w Rio de Janeiro – ADS czyli Amigos Dos Amigos (Przyjaciele Przyjaciół). Rocinha znajduje się niedaleko najlepszych dzielnic miasta, takich jak Leblon czy Barra da Tijuca i jest również jedną z najlepiej rozwiniętych faveli. Dojeżdżamy samochodem Briana na miejsce około południa. Podczas drogi wyjaśnia zasady. <em>Możesz robić zdjęcia, chyba że powiem inaczej. Pod żadnym pozorem nie celuj obiektywem w nikogo, kto nosi broń. Patrzeć tak, przyjrzyj się dokładnie tym ludziom, oni lubią przyciągać spojrzenia, ale niech to nie będzie zaczepne spojrzenie</em>. Wysiadamy przy przystanku autobusowym, przy którym siedzi dwóch gości z karabinami i radiem. <em>Pilnują wjazdu, dzięki radiu mają łączność z drugim końcem favelli, na wypadek, gdyby trzeba było wezwać posiłki. </em>A po co te posiłki? W razie gdyby wpadła policja? Myślałem, że policja tu nie wchodzi? <em>Nie wchodzi</em>, <em>generalnie</em>. <em>Jakiś czas temu w Rio miała miejsce akcja pacyfikowania faveli. Większość nie stanowiła problemu, bo to tzw. favele-zabawki (toy-favelas), jak je między sobą nazywamy. Policja próbowała szturmować wjazd do Rocinhy ale bezskutecznie. Podstawili wozy pancerne i nic. Jeden z ‘naszych’ chłopaków zestrzelił nawet z bazuki</em> <em>helikopter. Jak zaraz zobaczycie ta favela to forteca. Nie sztuka jest zrzucić napalm albo zbombardować wszystko z samolotów. Ale favele to nie wrogie pozycje tylko dzielnice, w których żyją normalni ludzie. Większość z nich to porządni ludzie, w dodatku ciężko pracujący. Ledwie 10% to, jakbyśmy mogli powiedzieć, typy z pod ciemnej gwiazdy. Złodzieje, gangi, handlarze narkotyków. Co nie znaczy wcale, że na wskroś źli. Jeśli coś ‘złego’ spotyka Was w Rio to możecie być niemalże pewni, że pochodzi z faveli. Jeśli ktoś Wam ukradł pieniądze na Copacabanie to pewnie jest z którejś z dzielnic biedy. Dla Was to przykrość, ale być może z tych pieniędzy złodziej zapewni miesięczne utrzymanie swojej rodzinie. Nie twierdzę, że kradzież jest dobrym rozwiązaniem. Po prostu chłopcy, jeśli chcą przeżyć, muszą czasem wcielać się w postać Robin Hood’a. Często nie mają wyboru. A co Ty byś zrobił na ich miejscu? </em>Idziemy krętą uliczką pod górę. Brian co chwila się z kimś wita, poklepuje po plecach i zamienia kilka słów. Jest w połowie Brazylijczykiem i w połowie Amerykanem, wychowywał się w San Diego, ale jako nastolatek przeprowadził się do Rio, gdzie kumplował się z innymi dziećmi z faveli. <em>- Graliśmy na plaży w piłkę, chodziliśmy na imprezy a w Rocinhii bywałem praktycznie codziennie. Dlatego wszyscy mnie tu znają. Ci, z którymi się bawiłem jako nastolatek weszli potem do gangu. Jeden z moich najlepszych przyjaciół dziś jest jednym z osobistych ochroniarzy bossa. Pewnie wyobrażacie sobie szefa najsilniejszej grupy przestępczej Rio jako krwiożerczego potwora, który nie robi nic oprócz liczenia pieniędzy i zabijania? Zdziwilibyście się jakbyście go zobaczyli. Nem, bo taką ma ksywkę, jest trochę… delikatny. </em>Popatrzyliśmy z Tomkiem na siebie. – <em>Nie, nie, nie wygląda jak gej – </em>zaczął od razu prostować<em> &#8211; ale też raczej nie jest typem twardziela z wielkimi muskułami. Lubi złoto i dziewczyny, oficjalnie ma chyba z cztery panny! To zahacza o poligamię, nie? Ale nie chcielibyście zadzierać z nim.</em> Raczej nie.<em> </em>Ktoś, kto jest najbardziej poszukiwanym przestępcą w Rio de Janeiro prawdopodobnie nie jest do tego odpowiednią osobą. Dochodzimy do rozwidlenia dróg w górnej części dzielnicy. Brian pokazuje nam słup z groteskową plątaniną kabli elektrycznych idących we wszystkich możliwych kierunkach. Jakby się rozejrzeć, to taka plątanina znajduje się na każdym wręcz rogu&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8600.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="instalacja elektryczna budzi respekt" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8600.jpg" alt="mg_8600" width="640" height="426" /></a></p>
<p><em>W faveli prąd jest za darmo. Woda z resztą też. Jest też Internet i telewizja kablowa ze wszystkimi możliwymi programami. Też za darmo. To wszystko mamy z miasta, podłączamy się i ciągniemy. Jasne, że wiedzą o tym, ale nie mają wyboru. A wiecie co jest najlepsze? Ludzie nie płacą podatków. Oczywiście, są opłaty za wyn<br />
ajem lokali, które trafiają do czegoś na kształt ‘rady’ faveli, ale są one średnio 2-3 krotnie niższe niż w mieście. Jeśli stać Cię na otwarcie biznesu to cały zysk jest twój. Wręcz zachęca się do otwierania nowych interesów. Rocinha jako jedyna favela może pochwalić się filiami kilku banków, można zjeść w takim samym barze jak na Ipanemie a lekarstwa kupi się w normalnej aptece. Żeby było śmieszniej, to tutejsze filie banków, w przeciwieństwie do większości ‘miastowych’,  nigdy nie zostały obrabowane. Ba, nawet nie było takich prób. </em>Na chwile przystanęliśmy na chodniku. Roztaczał się stamtąd fantastyczny widok na znaczną część dzielnicy. W dole widać było domek obok domku, tak gęsto, że nie sposób było dostrzec prześwitów między nimi. Wyglądało, jakby jeden stał na drugim, co z resztą nie było dalekie od prawdy. Zdjęć jednak robić tu nie można, z tego miejsca ponoć widać strategiczne punkty, w których znajdują się posterunki ‘żołnierzy gangu’. Na potwierdzenie tych słów podjechał na skuterze chłopak w kapturze i przypomniał o tym Brianowi po portugalsku. Ten się uśmiechnął i odpowiedział coś w rodzaju – <em>wiem, wiem, stary, znam zasady</em>! Rocinha rzeczywiście jest dobrze strzeżona. Ukształtowanie terenu, uliczki prowadzące do nikąd, sekretne przejścia, które znają tylko mieszkańcy i okalający to wszystko las tropikalny. Wojsko mogłoby szturmować Rocinhę dom po domu i poniosło by ciężkie straty. <em>Teoretycznie, to miejsce jest jednym z najbezpieczniejszych w całym Rio de Janeiro</em>. <em>Zobacz na tamten dom. I tamten. Widzisz?</em> Rzeczywiście, większość mieszkań stała otworem. Szliśmy teraz w dół, wąską alejką, od której co krok odchodziły jeszcze węższe i bardziej pokręcone schodki w jedną bądź drugą stronę. Straciłem już orientacje. <a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8579.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-right alignright" title="hogwart to pikuś..." src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8579.jpg" alt="mg_8579" width="320" height="480" /></a><em>Zajrzyj do środka. Ten telewizor to chyba plazma, nie?</em> Rzeczywiście, przez drzwi zobaczyłem włączony, całkiem niezłej jakości telewizor. W następnym zaś mieszkaniu dwójka dzieci grała na playstation a trzeci robił coś na laptopie. To <em>nie jest złe miejsce do życia. Jeśli przestrzegasz zasad nic ci nie grozi. Nikt Cię tu nie okradnie, jeśli należysz do społeczności. Nikt cię nie pobije bez przyczyny, nikt nie będzie cię molestować. Wiedz jednak, że wszyscy wiedzą wszystko. Tutaj nie da się czegoś ukryć. Nem trzyma żelazną ręką Rocinhię. Gang pomaga, daje Ci możliwości do rozwoju i chroni Cię, ale musisz grać wg reguł. Kto się nie podporządkuje może nie dożyć następnego dnia. W ADA jest grupa, która nazywa się Bonde do Picota (w wolnym tłumaczeniu ‘tramwaj do pręgierza’), której misję można określić w kilku słowach – zabić, poćwiartować, spalić i ukryć co zostanie. </em>Mikrofala to nie mit. Delikwenta wsadza się w opony, polewa benzyną i podpala. Ciało następnie jest ćwiartowane i chowane w kilku miejscach. Nie do odnalezienia. Kiedyś jedna dziewczyna oskarżyła pewnego chłopaka o gwałt. Krótko potem chłopak zaginął. Miesiąc później wyszło jednak na jaw, że kłamała. Oficjalnie zaginęła. Nieoficjalnie została pobita, zgwałcona i wsadzona do mikrofali. Czy rodzina poszła na policję? Nie. Jeśli sprawa trafia na policję, a rodzina zaginionej osoby żyje w faveli to najczęściej zgłoszenie składa kto inny, z poza społeczności. Bo policja to największy wróg. Ludzie boją się o własne życie. Kontakty z policją to zdrada, a kara za zdradę jest wysoka. Nasze słynne HWDP to tylko niewinny slogan wobec nienawiści, jaką żywią tutaj niektórzy do mundurowych. Nie dalej jak na początku maja tego roku zaginęły trzy kolejne osoby, młodziutka modelka i jej para znajomych. Podobno donosili. Nawet umawianie się na randki z oficerami policji nie jest akceptowane. Z drugiej strony Nem wydał zakaz napadów rabunkowych w Południowej Strefie Rio, tej ‘lepszej’ części&#8230; Niejaki Cagado (‘Zasraniec’), jeden z artystów tego fachu, jak określała go prasa, nie podporządkował się. Przepadł bez wieści.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8590.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="mikrofala.. :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8590.jpg" alt="mg_8590" width="640" height="410" /></a></p>
<p>Podobnych historii jest mnóstwo, a lista zaginionych wcale nie krótka. Straty są po obu stronach, bo przecież gangi muszą mieć też swoich ludzi w policji… a z taką grą na dwa fronty nie ma żartów. Ale dziś zarówno Rocinha jak i całe Rio de Janeiro to miejsca znacznie bardziej bezpieczne niż jeszcze chociażby 5-10 lat temu. Przechodzimy pod zawalonym domem. Zbocze jest wyjątkowo strome w tym miejscu. Brian opowiada, że czasem się zdarza takie nieszczęście<em>. W tym domu nikt na szczęście nie zginął, ale 5 osobowa rodzina została bez dachu nad głową. Na kilka dni przygarnęli ich sąsiedzi, a potem zatroszczyła się o nich favela i zostali przeniesieni do nowych bloków tam na dole. </em>Pokazuje ręką w dół, pod nami znajduje się dobre kilkadziesiąt metrów zabudowań wyglądających jak klocki lego. <em>Obecnie żyją w lepszych warunkach niż do tej pory. Te bloki są współfinansowane z pieniędzy miasta, tzn. zarządza nimi rada, ale mają działające liczniki energii – </em>śmieje się Brian<em> – tu też niby są, zobaczcie</em> – wskazuje na białą puszkę na najbliższym słupie. – <em>Ale żaden z tych nie działa. Miasto jak zwykle kiedyś wyszło z projektem i nic z tego nie wyszło. Tak jak z tym zrujnowanym domem kultury, który niedawno mijaliśmy. Mieszkańcy jednak jakoś sobie radzą, sami organizują różne warsztaty i szkolenia, w Rocinhii działa kilku nauczycieli na zasadzie wolontariatu, a kafejka internetowa jest otwarta dla wszystkich dzieciaków i za darmo uczy obsługi komputera i wyszukiwania informacji w sieci. Wiadomo, że to nie wystarcza w zupełności ale i tak jest dużo lepiej niż w innych favelach. </em></p>
<p>Po drodze mijamy parę miejscówek w których stoją uzbrojeni w broń długą chłopaki, paląc marihuanę. Kilku z nich przybija nam piątkę. &#8211; <em>Witamy w Rio</em> – mówią uśmiechając się i pokazując charakterystyczny dla Brazylijczyków gest kciuka skierowanego do góry. <em>Ok</em>. Karabiny maszynowe przewieszone przez ramię kilkunastoletnich gości to widok zapadający w pamięć… Zatrzymujemy się jeszcze na chwilę w prześwicie między budynkami. <em>Spójrzcie na te kolorowe domy w połowie wysokości po drugiej stronie</em> – mówi Brian. &#8211; <em>Jeszcze 15 lat temu tam kończyła się Rocinha. </em>Dziś jest jej prawie dwa razy więcej. <em>Schowaj aparat. Przejdziemy teraz w okolicy dolnego wejścia do faveli, które jest silnie strzeżone, a następnie wsiądziemy na moto-taxi i wrócimy do samochodu.</em> Ciemnym zaułkiem, pod sznurami ze schnącym praniem przechodzimy na mały placyk. Tu zaczyna się główna ulica Rocinhy. Kursują nawet autobusy. Wsiadamy we trójkę na motocykle i zaczyna się szaleńczy podjazd. Kierowcy mają najwyżej 25 lat, z dość dużą prędkością mkną między samochodami i innymi motorami w górę. Kilka razy naprawdę mało brakowało żebym przy skręcie wypadł z siodła, a raz byłem przekonany, że dosłownie musnąłem mijający nas pojazd na zakręcie. Ulica pnie się w górę zakosami, tutaj widoki są jak w większości miast Peru czy Boliwii. Domy z niemalowanej cegły, na parterach sklepy z głośną muzyką, jadłodajnie, warsztaty… Żałuje, że jadę tak szybko. Po ponad dwóch godzinach od rozpoczęcia spaceru po faveli wracamy do punktu wyjścia. Wsiadamy do samochodu i powoli wyjeżdżamy z Rocinhii.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8638.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="to ledwie wycinek..." src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8638.jpg" alt="mg_8638" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Byłem, nadal jestem, oczarowany tym, co widziałem i czego się dowiedziałem. Tematem interesowałem się od dawna, ale dopiero teraz zacząłem rozumieć niektóre rzeczy. Brian naprawdę zna się na rzeczy, imponuje wiedzą i z tych 3 czy 4 wycieczek, za jakie zapłaciłem podczas całej mojej podróży, bez wątpienia ta była najlepsza. Mam jeszcze jednak kilka pytań. Przede wszystkim BOPE (<em>Batalhão de Operações Policiais Especiais</em> czyli Batalion do Specjalnych Operacji Policyjnych). Jak jest naprawdę? BOPE, rozsławiona głównie przez film <em>Elitarni</em> (<em>Tropa de Elite)</em> jak i jego drugą część uważana jest za najbardziej bezwzględną jednostkę wojskową w Ameryce Południowej. – <em>Chłopaki są bardzo dobrze wyposażeni w broń. Nie mówię o tym, że mają złote kolby itd. bo tacy też są, ale chodzi mi o jakość sprzętu. Mają go głównie z Angoli i Macedonii. Nie wiem jak się dogadują z Macedończykami, ale widocznie interes jest korzystny dla obu stron. Są przeszkoleni. Wyrzutnie rakiet, karabiny szturmowe, granaty. Mają snajperów, wiedzą jak się barykadować, osłaniać nawzajem i jak atakować. Kilka miesięcy temu, gdy boss Rocinhii wracał z jednej z imprez w sąsiedniej dzielnicy, wymyślił, że będzie szedł piechotą. Był osłaniany przez konwój złożony ze swoich ludzi. Policja w takich przypadkach ma niepisany rozkaz by odwrócić wzrok, odejść… Ktoś jednak wystrzelił i zaczęła się prawdziwa, uliczna wojna. Gang uciekł do jednego z luksusowych hoteli, gdzie uwięził ponad 30 osób. Dopiero przyjazd BOPE zmusił ich do negocjacji i uwolnienia zakładników. Jeżeli gangi boją się kogokolwiek, to nie jest to policja, tylko właśnie te elitarne jednostki. Na początku była ich garstka, może 20, 30… <a href="http://userserve-ak.last.fm/serve/252/3278856.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="alignright" title="znak BOPE " src="http://userserve-ak.last.fm/serve/252/3278856.jpg" alt="" width="202" height="199" /></a>Dziś jest ich ok. 400, doskonale przeszkolonych, zaprawionych w walce w trudnym terenie i z bronią o równej sile ognia.. Problemem jest jednak ich sposób działania, który budzi ogromne wątpliwości natury etycznej. To maszyna do zabijania, często nieumiejętnie wykorzystywana. No i co to za policja, której godłem jest trupia czaszka? </em>– pyta Brian. I rzeczywiście, zdaniem wielu, BOPE nadużywa siły, a ich represyjne metody postępowania łamią ustalone konwencje praw człowieka. Potępia ich nawet Amnesty International. &#8211; <em>Dużym utrapieniem nie tylko Rio ale i całej Brazylii jest korupcja sięgająca najwyższych szczebli polityki. Skorumpowani są senatorzy i urzędnicy, strażacy i policja. Wiadomo, że nie wszyscy, bo to niemożliwe, ale problem jest bardzo poważny i nikt nie może sobie z tym poradzić jak do tej pory. To potężny system, który wciąż się zmienia, ewoluuje i dostosowuje się do panujących warunków. Nie ma szefa, prezesa, nadzorcy &#8211; to zestaw zależności i powiązań, żywy organizm. Pewnie słyszałeś to już w drugiej części Elitarnych?</em> – kiwam głową – <em>No to rozumiesz w czym rzecz, to dobre i trafione produkcje. Pierwsza część filmu w pewnym sensie gloryfikowała przemoc policji, robiła z nich bohaterów. Druga piętnuje wady władzy i ich przewinienia. Zawsze prawda leży gdzieś po środku, BOPE jest tylko narzędziem w rękach potężnych graczy. Problemu nie da się rozwiązać w prosty sposób. Gangi gangami, przemysł narkotykowy nigdy nie był legalny, ale jedna z silniejszych grup w Rio to właśnie tzw. Liga Sprawiedliwości złożona ze skorumpowanych, byłych i obecnych funkcjonariuszy policji, strażaków i polityków, którzy też robią różne nielegalne rzeczy. To dopiero paradoks, nie? Ale chłopaki z Rocinhii już wiedzą, że nadchodzi czas, w którym będą musieli się przenieść trochę dalej od centrum. Większość slumsów w Rio została już spacyfikowana. Nadchodzą mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2014 a dwa lata później olimpiada. Oczy całego świata będą zwrócone na nas. A tak, jak jest teraz być nie może. Ktoś się dogada z kimś, ktoś komuś zapłaci, chwilowo się wszystko wyciszy a potem pewnie wróci do normy. Tak to działa. Za dużo w tym wszystkim pieniędzy… No ale zobaczymy.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ostatnie moje pytanie dotyczyło tego, jak w takiej faveli zamieszkać. Jak się okazuje nie jest to takie trudne dla osób &#8216;z zewnątrz&#8217; ani straszne. Są proste reguły gry, czasem bywa głośno i niebezpiecznie, ale jest dużo plusów, wśród których chyba numerem jeden są relacje, jakie nawiązuje się z ludźmi, bycie w społeczeństwie, uczestniczenie w jego życiu, pomaganie sobie i ten zwykły, szczery uśmiech na twarzach… Cóż, kiedyś może spróbuje, ale do tego będę potrzebował portugalskiego… :]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/06/MG_8672.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="aligncenter size-full wp-image-897" title="Cristo Redentor. figurant." src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/06/MG_8672.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p style="text-align: center;">
<p>Nad Rio de Janeiro zastygły w bezruchu stoi Chrystus Odkupicel. Wie, co tu się dzieje. Nie grzmi i nie ocenia. Obserwuje. A może tak jak wielu ludzi, w tym i ja, uległ czarowi tego miejsca i po prostu nie chce odejść? Albo nie może bo mu szata z betonu krępuje ruchy? Albo drogę zagradzają rzesze turystów na ruchomych schodach pod szczytem? Komercja&#8230; Ale zarówno na Pao de Azucar jak i na Corcovado warto pojechać&#8230; Dni w Rio upływają mi spokojnie, włóczę się sam po różnych miejscach a wieczorami oglądam filmy z Tomkiem. Zobaczyliśmy chyba wszystko, co należało zobaczyć. Przygotowuje się mentalnie do powrotu. To już zaraz, za chwilę. Nie czuje smutku, raczej ciekawość przed tym, co będzie dalej. Trochę też się cieszę z powrotu. Najtrudniej było kupić mi ten cholerny bilet na samolot :] Próbuje to zebrać wszystko do kupy co przeżyłem, ale mi nie wychodzi. Za dużo tego, tyle nowych doświadczeń, tylu ludzi, tyle przygód. A człowiek wciąż chce więcej. Do Brazylii jeszcze wrócę, chcę poznać bliżej taniec-walkę <em>capoierę</em>, chcę zaprzyjaźnić się z duchami <em>orishas</em> i dowiedzieć się więcej o afrykańskich obrzędach religijnych, które przywieźli tu ze sobą dawno temu niewolnicy. Jeszcze będzie czas, powtarzam sobie. W Rio poznałem trzyosobową załogę <a href="http://solanus.pl/" target="_blank">s/y Solanusa</a>, którzy płyną dookoła obydwu Ameryk. Właściwie już kończą, zostało im kilka miesięcy&#8230; Przypłynęli na parę dni i pożeglowali dalej. Teoretycznie do Polski, czyli jakby w ‘moim’ kierunku. Poznaliśmy też pana Ignacego, niezwykle interesującego, starszego człowieka, który żyje tutaj od dłuższego czasu i który swoją wiedza i opowieściami mógłby nakryć niczym przysłowiową czapką kilku takich jak ja. Takich ludzi, żywych legend jak on, jest coraz mniej niestety. Pan Ignacy bardzo udziela się w tutejszej Polonii. A dziś Jarek, kolejny Polak żyjący tu na stałe, zabrał nas na mecz siatkarski Polska – Brazylia. Co prawda przegraliśmy 0:3 ale i tak było warto zasiąść na pełnej hali kibiców w żółtych koszulkach i dopingować naszych :]</p>
<p>Na mnie już czas. Tym wpisem żegnam się z kontynentem Ameryki Południowej. Mam jeszcze przed sobą trochę czasu tutaj ale nie będę już pisał. Myślę nad jakimś podsumowaniem, ostatnim wpisem, który zapewne ukaże się po moim powrocie do kraju, jeszcze w czerwcu. Wstrzymam się więc jeszcze ze łzami i białą chusteczką :] Do usłyszenia wkrótce – może z niektórymi już ‘na żywo’ :<br />
]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8453.jpg" rel="lightbox[893]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="zmiana wachty, centrum widziane z mariny da gloria" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8453.jpg" alt="mg_8453" width="640" height="314" /></a></p>
<p>***koniec transmisji***</p>

<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-3-893">

	<!-- Slideshow link -->
	<div class="slideshowlink">
		<a class="slideshowlink" href="http://mygrandtour.pl/2011/cidade-de-deus-%e2%80%93-miasto-boga/?show=slide">
			[Show as slideshow]		</a>
	</div>

	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-169" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/dsc_2716.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="dsc_2716" alt="dsc_2716" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_dsc_2716.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-170" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8351.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8351" alt="mg_8351" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8351.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-171" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8360.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8360" alt="mg_8360" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8360.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-172" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8363.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8363" alt="mg_8363" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8363.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-173" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8385.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8385" alt="mg_8385" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8385.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-174" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8390.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8390" alt="mg_8390" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8390.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-175" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8396.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8396" alt="mg_8396" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8396.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-176" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8401.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8401" alt="mg_8401" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8401.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-177" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8412.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8412" alt="mg_8412" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8412.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-178" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8418.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8418" alt="mg_8418" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8418.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-179" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8422.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8422" alt="mg_8422" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8422.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-180" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8423.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8423" alt="mg_8423" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8423.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-181" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8427.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8427" alt="mg_8427" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8427.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-182" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8429.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8429" alt="mg_8429" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8429.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-183" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8432.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8432" alt="mg_8432" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8432.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-184" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8435.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8435" alt="mg_8435" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8435.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-185" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8442.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8442" alt="mg_8442" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8442.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-186" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8453.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8453" alt="mg_8453" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8453.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-187" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8478.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8478" alt="mg_8478" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8478.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-188" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/mg_8480.jpg" title=" " class="shutterset_set_3"  rel="lightbox[893]">
								<img title="mg_8480" alt="mg_8480" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/riodejaneiro/thumbs/thumbs_mg_8480.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-navigation'><span class="current">1</span><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/cidade-de-deus-%e2%80%93-miasto-boga/?nggpage=2">2</a><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/cidade-de-deus-%e2%80%93-miasto-boga/?nggpage=3">3</a><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/cidade-de-deus-%e2%80%93-miasto-boga/?nggpage=4">4</a><a class="next" id="ngg-next-2" href="http://mygrandtour.pl/2011/cidade-de-deus-%e2%80%93-miasto-boga/?nggpage=2">&#9658;</a></div> 	
</div>


<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/cidade-de-deus-%e2%80%93-miasto-boga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Shangri-la. Wszystko jest kwestią decyzji&#8230;</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/shangri-la-wszystko-jest-kwestia-decyzji/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/shangri-la-wszystko-jest-kwestia-decyzji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 May 2011 06:07:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[Brazylia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=883</guid>
		<description><![CDATA[Etap wędrowania z plecakiem skończył się już jakiś czas temu. Przywykłem do wygód, dobrego, sytego jedzenia, spania w pościeli, prysznica i dezodorantu (aczkolwiek niechętnie :p). Przywykłem też do markowego alkoholu, zacząłem pić nawet whisky, której wcześniej nie mogłem przełknąć, oraz stałem się wielkim koneserem wina. Z zamkniętymi oczami potrafię już odróżnić białe od czerwonego :] [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="file:///E:/moje/11x05x03%20riogrande%20-%20iguazu/IMG_8074.jpg" alt="" /><img src="file:///E:/moje/11x05x03%20riogrande%20-%20iguazu/IMG_8074.jpg" alt="" />Etap wędrowania z plecakiem skończył się już jakiś czas temu. Przywykłem do wygód, dobrego, sytego jedzenia, spania w pościeli, prysznica i dezodorantu (aczkolwiek niechętnie :p). Przywykłem też do markowego alkoholu, zacząłem pić nawet whisky, której wcześniej nie mogłem przełknąć, oraz stałem się wielkim koneserem wina. Z zamkniętymi oczami potrafię już odróżnić białe od czerwonego :] Wiele rzeczy uległo zmianie. Nie ma już włóczenia się po dziwnych miejscach, nie ma dreszczyku emocji towarzyszącego jeździe autostopem ani tej niezależności w podejmowaniu wszelkich decyzji. Nie ma dogłębnej eksploracji i poznawania, jedzenia na ulicy, zwariowanych historii. Są za to inne rzeczy&#8230; <span id="more-883"></span>Mam <em>team</em>, do którego przynależę, jasne zasady morza, rytm wacht i radość z żeglowania. Doświadczam czegoś, co można nazwać <em>życiem w bajce</em> – luksusowy, dzielny jacht, na którym jestem załogantem, miejsca, które poznaje od zupełnie innej strony, a która to była zwykle poza moim zasięgiem oraz ciekawych ludzi obok mnie, od których nieustannie się czegoś uczę. Upał mnie rozleniwił, jedzenie dociążyło a brak ruchu sprawia, że czuje się nieswój. Zawsze jest coś za coś. Lubię to,  wciąż zdarzają się chwile, w których krew mi wariuje w żyłach i chce zatrzymać czas, ale faktem jest, że porównując ostatnie dwa miesiące do całej mojej podróży to jestem na wczasach. Wiem jednak, że nadchodzi moment, w którym trzeba będzie, jak to się mówi, przejść na kolejną planszę gry. Póki co jednak, delektuje się momentami… smakuje egzotyczne potrawy, cieszę się widokiem palm, palę skórę na słońcu, chodzę w klapkach, niebieskim, wylansowanym kapeluszu i w szortach rozbijam się po kurortach poznając błogi styl emerytalny :)</p>
<p>Z Buenos Aires popłynęliśmy do Rio Grande do Sul w Brazylii. Podczas tego krótkiego, <a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/kapelusz.jpg" rel="lightbox[883]"><img class="ngg-singlepic ngg-center alignright" title="niebieski kapelusz i biały podkoszulek na ramiączkach. +5 do lansu! :) /fot.Z.Swiderski" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/kapelusz.jpg" alt="lans" width="243" height="346" /></a>trzydniowego odcinka towarzyszyła nam moja przyjaciółka, Thami, która jechała na święta do rodziny w Porto Alegre. Strasznie się cieszyłem z tego. To niezwykle pozytywnie zakręcona dziewczyna, jedna z fajniejszych osób, z jakimi się zaprzyjaźniłem po drodze. Załoga zaakceptowała i polubiła ją momentalnie i mimo delikatnej bariery językowej nie było żadnych problemów w komunikacji. Pod koniec to już nawet rozumiała mniej więcej sens tego, co mówimy między sobą po polsku :] Thami ostatnio przeżywała ciężki okres i była trochę przygaszona, dlatego tym bardziej zależało mi na tym, by mogła przeżyć swoje ‘katharsis’ na pokładzie Katharsis II :] Dużo rozmawialiśmy, wspominaliśmy i śmialiśmy się, popijając mate na moich wachtach. Jej towarzystwo i dobre wibracje, które ma w sobie, zawsze powodowały, że lubiłem z nią przebywać. Widziałem też, że pobyt na morzu jej służy, nie cierpiała na chorobę morską w najmniejszym stopniu, a w jej oczach zacząłem wyraźnie dostrzegać ten sam, radosny błysk, który pamiętałem z czasów naszych wariactw w Mendozie i później Buenos Aires. W Rio Grande do Sul jej pomoc w załatwieniu formalności wjazdowych na policji, u celników i w kapitanacie również okazała się nieoceniona. Wcześniej były jednak święta wielkanocne, które za sprawa głównie Hani i zmartwychwstałej po ciężkiej chorobie morskiej Agnieszki, były prawdziwymi, polskimi świętami, z wszelkimi niezbędnymi atrybutami w postaci pisanek i tradycyjnych potraw wielkanocnych. Marina, w której staliśmy, oferowała także możliwość gry w tenisa, co też wykorzystaliśmy rozgrywając kilka potyczek razem z Mariuszem i Michałem. Tenis jawił mi się zawsze nudnym sportem i kojarzył tylko z mdłymi oklaskami śpiącej widowni po każdej akcji, ale okazało się, że  w praktyce aż tak źle nie jest! :) Cudów nie było, widownia nie klaskała, ale jak na pierwszy czy drugi raz w życiu, nie szło mi z rakietą tak najgorzej z dużo bardziej doświadczonymi graczami. Doświadczenie z ping-ponga procentuje :] Trochę więcej treningu, może zmiana taktyki z ‘t<em>u się nie ma co zastanawiać, tu trzeba napier…ać’</em> na jakąś bardziej przemyślaną i myślę, że któregoś dnia chłopaki się mogą zdziwić :]</p>
<p style="text-align: left;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7851.jpg" rel="lightbox[883]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="wysyłamy z thami list w butelce :)" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7851.jpg" alt="wysylamy z thami list w butelce!" width="614" height="410" /></a><br />
Zanim Thami pojechała do domu wymieniliśmy się ‘amuletami’. Ja dostałem od niej <em>malabares</em>, u nas bardziej znane jako <em>poi</em>, czyli dwie piłeczki z szarfami na sznurkach służące do trenowania widowiskowej sztuki łączącej w sobie taniec i żonglerkę. W późniejszym etapie piłeczki i sznurki zamienia się na płonące kule i łańcuchy, które zostawiają w powietrzu przepiękne smugi, ale do tego poziomu jeszcze daleka droga. Póki co obiecałem, że będę ćwiczyć. Ja Thami natomiast dałem, można powiedzieć &#8211; pewnego rodzaju obyczajem &#8211; moją malutką szekle żeglarską, którą sam kiedyś dostałem na jednym z moich pierwszych rejsów morskich, a która przez całą podróż miałem przyczepioną do plecaka. Ma posłużyć jako jeden z elementów do jej talizmanu, który wkrótce zamierza własnoręcznie zrobić.</p>
<p>Potem był postój w Paranagua. Jest to nieco senne miasteczko położone 100km od Kurytyby, która podobnież jest największym miastem po Chicago skupiającym polskich imigrantów. Michał i Agnieszka bardzo chcieli pojechać zobaczyć wodospady Iguazu, punkt obowiązkowy większości wycieczek do tej części Ameryki Południowej. Z Kurytyby to miało być tylko 500 kilometrów więc po opracowaniu wstępnego planu działania ruszyliśmy na spotkanie tzw. przygody. Mi niespecjalnie paliło się tam jechać, ale w końcu dałem się przekonać i w trzyosobowej drużynie śmiało ruszyliśmy autobusem do Kurytyby, gdzie mieliśmy wypożyczyć samochód, jako że tak ponoć miało być najtaniej, a w samej Paranagua wypożyczalnia była zamknięta tego dnia. Dotarliśmy do rzekomej brazylijskiej stolicy &#8216;polskości&#8217; późnym popołudniem i rozpoczęliśmy poszukiwania polskiej restauracji na starówce. Restauracja nazywała się „Durski”, od nazwiska szefa kuchni, Juniora Durskiego (typowo polskie imię), była z rodzaju tych <em>&#8220;ął i ęł”</em> i… była zamknięta. Ponowne otwarcie miało nastąpić, jak głosiła kartka na drzwiach, w ciągu trzydziestu dni. Nie wiadomo tylko było ile już minęło także  zdecydowaliśmy się nie czekać… Nie mieliśmy innych poszlak. Po drodze taksówką mijaliśmy park Jana Pawła II, gdzieś miały być kolonie polskie w około miasta, a w nim kościół pod wezwaniem Czarnej Matki Boskiej Częstochowskiej. Michał próbował wyciągać informacje od przechodniów i policjantów o innych ‘polskich miejscach’, ale większość osób bezradnie rozkładała ręce i sprawiała wrażenie jakby albo nie rozumieli co się do nich mówi, albo nigdy nie słyszeli o takim egzotycznym kraju jak Polska. Trochę pospacerowaliśmy po opustoszałym z okazji Święta Pracy mieście, jednak nawet znalezienie otwartej knajpy nie było łatwe. W końcu, ku naszemu rozbawieniu, zupełnie nie-patriotycznie zasiedliśmy w niemieckiej restauracji… :] No, ale przynajmniej mieliśmy szansę zjeść golonkę. Byliśmy blisko. Gdyby nie to, że nikt z nas n<br />
ie wiedział jak jest golonka w jakimkolwiek obcym języku, to pewnie by się udało nam ją zjeść, a tak to na stół weszła kaczka… :]</p>
<p>Byliśmy znacząco ograniczeni czasem. Za dwa dni musieliśmy już być z powrotem na jachcie, więc plan był napięty, od czego, prawdę mówiąc, odwykłem. Po obiado-kolacji czekało nas najważniejsze i jak się okazało najtrudniejsze zadanie tego dnia – wypożyczenie samochodu. Na terminalu autobusowym byliśmy po 2100 i bez problemów znaleźliśmy biuro jednej z większych firm świadczących takie usługi w Brazylii – Localiza. Z naszych informacji wynikało, że czynni są przez 24h więc ze spokojem przekroczyliśmy szklane drzwi i… no i się zaczęło. Po wybraniu odpowiedniego modelu samochodu, ustaleniu kilku istotnych detali i w końcu usłyszeniu wyceny – wyszliśmy się zastanowić. Była opcja jechania autobusem, ale w końcu zdecydowaliśmy się, że ciekawiej i podobnie cenowo będzie samochodem. Wróciliśmy więc do środka i przystąpiliśmy do wypełniania formularza. Imię, nazwisko, numer paszportu i prawa jazdy, adres… Standardowo. Długopis zawisł mi dopiero nad polem ‘<em>osoba polecająca nr. jeden</em>’ wraz z telefonem brazylijskim oraz ‘<em>osoba polecająca nr. dwa</em>’. Również z telefonem w Brazylii. Rozmowa prowadzona w języku <em>portunol (portuguese-espanol) </em>wyglądała mniej więcej tak – <em>Proszę pani, co tu mam wpisać, bo my dopiero przyjechaliśmy… Czy może to być to np. numer kapitana naszego jachtu, który stoi w Paranagua? – Nie, proszę Pana. To musi być numer kogoś w Brazylii. – No dobrze, ale nasz kapitan jest właśnie w Brazylii i ma działający telefon. – Przykro mi. – A co w przypadku, gdy są to nasze pierwsze dni w tym cudownym kraju i jeszcze nikt nie dał nam swojego numeru telefonu? – W takim razie nie mogą państwo wypożyczyć samochodu. – Ale przecież to jest bez sensu, załóżmy, że dopiero wysiedliśmy z samolotu… – To może być numer do hotelu, w którym są państwo zameldowani. – Ale nie jesteśmy zameldowani w żadnym hotelu, słyszała pani o jachtach? Mamy telefon satelitarny, może być? A nawet jakbyśmy mieli znajomych, to przecież nie będzie pani dzwoniła teraz do nich o tej porze by nas sprawdzić?– Niestety, takie są procedury. </em></p>
<p>Atmosfera zaczynała się zagęszczać, nas wszystkich zatkał ten nieprawdopodobnie głupi przepis, a czas działał na naszą niekorzyść. Jeszcze tego dnia chcieliśmy wyjechać z miasta. Michał stwierdził, że w takim razie na przyszłość trzeba już w samolocie starać się zaprzyjaźnić się z jakąś stewardesą, albo najlepiej dwiema, które podadzą nam swoje numery i wtedy nie ma problemu. No albo ze stewardami, wszystko jedno. Tzn. jak dla kogo&#8230; :] Nie pomagały tłumaczenia, prośby ani uśmiechy. W końcu przypomniałem sobie o Thami. Umówiliśmy się z pracownikami biura, że za chwilę wracamy, że skoczymy tylko na moment do kafejki internetowej obok i załatwimy numery. Jeszcze pożyczyłem długopis by wypełnić od razu formularz. Thami oczywiście nie było online ale znalazłem stronę zakładu samochodowego jej ojca i jakiś numer, a jako drugi kontakt podaliśmy yacht club w Paranagua, w którym de facto jeszcze nikt nie wiedział o tym, że tam jesteśmy na kotwicy :] Prawie oczywiste było dla nas to, że nikt nie będzie dzwonić pod podane numery i weryfikować naszych nazwisk. Tym bardziej wydawało się nam to komiczne. Dosłownie pięć minut później, zadowoleni, że przechytrzyliśmy system, wracamy do biura Localizy. Miny trochę nam zrzedły, gdy okazało się, że to jednak Localiza przechytrzyła nas. Zgaszone światła, drzwi zatrzaśnięte na głucho, nikogo w środku… czynni 24h/dobę? Ktoś nas oszukał! Nie wierzyliśmy, że to się dzieje, tego się nie spodziewaliśmy zupełnie :] Szybko opracowaliśmy wariant awaryjny – lotnisko, gdzie na pewno będą otwarte wypożyczalnie przez całą dobę :] W ramach oszczędności postanowiliśmy jechać autobusem zamiast taksówką. Na rozkładzie sprawdziliśmy, że mamy jeszcze 10 minut więc wyluzowani podreptaliśmy kupić browar na drogę. Wychodząc zza rogu z otwartymi piwami zobaczyłem, że na przystanku już stoi bus. Puściliśmy się biegiem, o mały włos tracąc po drodze zawartość puszek. Kierowca pojazdu jednak był zajęty bagażami więc wskoczyliśmy od razu na pokład i zajęliśmy ostatnie wolne miejsca na tyle. Autobus ruszył a my zaczęliśmy powoli dostrzegać, że właściwie wszyscy ludzie w środku mają na plecakach przyczepione lotniskowe naklejki. To już można wydrukować sobie z netu nawet takie bajery na bagaż w ramach odprawy online? :) Zaczęły się nerwowe żarciki, że autobus nie  jedzie wcale na lotnisko, ale z niego wraca i znów coś pomyliliśmy… Byliśmy jednak w doskonałych humorach i w końcu okazało się, że po zatoczeniu dużego kółka po centrum miasta i wysadzeniu większości pasażerów, bus definitywnie obrał kurs na port lotniczy. Tam ‘zlokalizowaliśmy’ ponownie biuro Localizy i gdy obejście wszystkich innych, mniejszych wypożyczalni w okolicy nie dało rezultatu – bo zamknięte, bo nie ma samochodów itd. – ponownie zwróciliśmy się do naszej ulubionej firmy. Pani, ze sloganem firmy na plakietce – ‘<em>to przyjemność służyć Tobie</em>’ była w odróżnieniu od poprzedniej wyjątkowo miła. 15 minut opowiadała co i jak, liczyliśmy kilka razy na skutek jej pomyłek cenę końcową, aż w końcu powiedziała, że wreszcie możemy przejść do wypełniania formularzy. Dosłownie. – <em>Wyjdą państwo tamtymi drzwiami po lewo, przejdą przez lotniskowy parking, a następnie przez autostradę i po drugiej stronie znajduje się nasza siedziba. Tam wypełnią państwo kilka dokumentów i dostaną samochód. </em>Miała być jakaś kładka ale znaleźliśmy tylko rozkopane pole ogrodzone siatkami. Szliśmy na około 10-15min, z torbami, zanosząc się śmiechem z tutejszej organizacji :] Koniec końców dotarliśmy. Udało się. Bogaci w doświadczenie przemknęliśmy przez podchwytliwe pytania o osoby polecające po czym podaliśmy kartę kredytową Michała by sfinalizować transakcję. No i psikus, bo z racji tego, że to Agnieszka brała na siebie samochód ze mną jako drugim kierowcą, to musiała być to jej karta. Michał zapomniał prawa jazdy z kraju, a jego karta w firmie Localiza była tym samym bezużyteczna. – <em>Przykro mi, ale takie są procedury</em>. Paranoja. Myślałem, że padniemy tam przed ladą z całej tej beznadziejności :] Localiza dała nam popalić tego dnia :] Szczęśliwie system przyjął debetową kartę Agnieszki i mogliśmy wreszcie zwycięsko wsiąść do naszego małego chevrolecika. Było przed północą, cóż za wielki sukces :]</p>
<p>Zamontowałem na szybę nawigację samochodową, wklepałem jako cel miasto Foz do Iguacu i ruszyłem. Powoli, przez ciemne uliczki, wypatrując kretyńsko rozstawionych hopków spowalniających, które szybko stały się naszą schizą. GPS prowadził znakomicie, nie dość, że nie udało się wyjechać na obwodnicę tylko biliśmy przez całe miasto, to jeszcze kilka razy byliśmy informowani światłami przez innych kierowców, że właśnie jechaliśmy jednokierunkowymi uliczkami pod prąd :] Zamiast szacowanych 500 km w jedną stronę okazało się, że do wodospadów jest ponad 720 km (a z naszym GPSem to nawet i 1100 km!). Mała, aczkolwiek znacząca różnica. Pierwszą noc spędziliśmy kilkadziesiąt kilometrów od Kurytyby w jakimś przydrożnym hoteliku. Rano planowaliśmy skoro świt wstać o 0630 ale jakoś nikt nie słyszał budzika… Klasyk. Nieśpiesznie zjedliśmy śniadanie i dopiero o 0930 byliśmy na drodze. Jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy, że właściwie na wodospady możemy w ogóle nie wejść. Im później się robiło tym szybciej jechaliśmy. W ostatniej godzinie jazdy biliśmy już rekordy prędkości rzędu 170 km<br />
/h. Radary, nie radary, cała na przód. Na szczęście nikt nie zwrócił uwagi na nasz „szary, nisko przelatujący samolot” i na parkingu przed bramą wejściową do Parku Narodowego Iguacu stawiliśmy się dokładnie o 1615, czyli kwadrans przed zamknięciem. Uff!</p>
<p>W promieniach zachodzącego słońca obejrzeliśmy wodospady uznawane za jeden z największych cudów Ameryki Południowej. Cóż, zaczęło się tak niemrawo. Kilkanaście różnej wielkości wodospadów, dużo zieleni, zachodzące słońce no i z racji na późną godzinę mało ludzi… Mogło się podobać, ale jakoś chyba wszyscy mieliśmy większe oczekiwania. Nikt z nas jednak nic nie powiedział. Dopiero później Agnieszka zobaczyła kłęby pary wodnej i stwierdziła, że trzeba iść w tamtym kierunku, że coś tam musi być jeszcze… No i rzeczywiście. Dopiero tzw. Gardziel Diabła była tym, na co czekaliśmy. Ogromna masa wody spadająca ze skał, huk, kłęby pary wodnej w powietrzu i tęcza nad tym wszystkim. Widok zdecydowanie robiący wrażenie, czuć było moc natury.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/iguazu_panorama1.jpg" rel="lightbox[883]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="wodospady Iguazu. strona brazylijska" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/iguazu_panorama1.jpg" alt="iguazu_panorama1" width="672" height="172" /></a></p>
<p>Przespacerowaliśmy się kładkami pod wodospadami, zrobiliśmy parę zdjęć, zajrzeliśmy do sklepu z pamiątkami i trzeba było wracać. Szybko. Bez czasu na specjalną kontemplację, znów w biegu. Wyliczyliśmy bowiem, że już na stronę argentyńską nie możemy sobie pozwolić następnego dnia. Nie mieliśmy czasu. Później przeczytałem, że to właśnie strona argentyńska robi największe wrażenie i jest absolutnie nie do pominięcia. Już mówiłem, że nie lubię podróżować w pośpiechu? Nie było wyjścia. Głodni wróciliśmy do miasta z zamiarem zjedzenia czegoś. Dzięki świetnej nawigacji samochodowej trafiliśmy do <em>steakhouse’u</em> w galerii handlowej. Samej restauracji oczywiście nie znaleźliśmy bo jej tam ‘już’ albo ‘nigdy’ nie było, ale udało się za to coś zjeść w chińskim bufecie. No i ruszyliśmy w powrotną drogę. Zmęczeni po całym dniu jazdy zatrzymaliśmy się dość szybko na noc w niedrogim hotelu o generalnie dość niskim standardzie. W pokoju był telewizor, łóżko dla każdego i można było jeszcze zamknąć drzwi kluczem, więc miejsce jako takie, wg mojej prywatnej, podróżnej oceny, posiadało wysoki status. Nawet jeśli na suficie siedziały ćmy, a w łazience widziałem karaluchy i kilka ciekawych gatunków pająków. Zdaje sobie sprawę, że po opuszczeniu Katharsis, szczególnie dla Agnieszki, mogła to być raczej nieprzyjemna nora, jednak nie było czasu na szukanie czegoś innego po nocy, chodziło przecież nam głównie o odpoczynek. Po wejściu do pokoju na twarzach moich towarzyszy nie zauważyłem nawet grymasu i dopiero po powrocie dowiedziałem się, iż spali prewencyjnie w ubraniach :] Cóż, od wygód łatwo nie jest się odzwyczaić, ale o tej wycieczce będzie można jeszcze długo opowiadać :] Mam nadzieję, że nie mają mi tego za złe :]</p>
<p>Do Paranagua też się spieszyliśmy, by przed 1800 zdać samochód. Możliwe było, że wypłyniemy jeszcze w nocy. Nic takiego się jednak nie stało. Podnieśliśmy kotwicę najwcześniej jak się dało, czyli późnym popołudniem :] i to rozumiem. Dobę później stanęliśmy przy marinie na uroczej wyspie Sao Sebastiao, w miasteczku Ihlabela. Swój domek letniskowy ma tutaj Alberto, Brazylijczyk, który pożyczył Mariuszowi mapy Antarktydy w Ushuaia. Z resztą ten sam, na którego <em>s/y Black Swanie</em> mogłem pożeglować na północ z końca świata, gdybym nie wsiadł na Katharsis i nie popłynął jeszcze dalej na południe. Pokazał nam z pokładu swojej motorówki malownicze wybrzeże wyspy, opowiadając przy tym co nieco, a później zaprosił nas na obiad do swojej przepięknie ulokowanej nad brzegiem morza hacjendy. Razem z swoją żona, Monicą zapewnili nam naprawdę przesympatyczne popołudnie i przepyszny, wielodaniowy, tradycyjny, brazylijski posiłek, po którym ledwie mogliśmy wczołgać się z pontonu na jacht. Było to ciekawe spotkanie z ludźmi, jak to się mówi, „z klasą”, o olbrzymiej wiedzy i ciekawych zainteresowaniach.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8067.jpg" rel="lightbox[883]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="na malym tripie krajoznawczym. mariusz i alberto" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8067.jpg" alt="img_8067" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Gdyby było inaczej niż jest, gdybym był w podróży, w której dopiero będę, tej nomadycznej, którą zamierzam dopiero odbyć w przyszłości, gdybym… gdybym nie musiał, czy też może raczej nie chciał wrócić wkrótce do kraju, nie byłoby to moje ostatnie z nimi spotkanie. A może i tak nie jest? W każdym razie znów zadziałały prawa Uniwersum, o których już wielokrotnie pisałem, a które sprawiają, że dostajemy szansę na osiągnięcie, ‘bycie’ czy też posiadanie tego, czego pragniemy. Tylko czas tego jest tym czynnikiem, który dla nas jest jeszcze nie do ogarnięcia, nie rozumiemy jego zasad działania, dla nas, ludzi, płynie niezmiennie do przodu, jest czymś oczywistym, jednokierunkowym, podczas gdy we wszechświecie działa on wielowymiarowo, rozdwaja się, przenika, zwalnia i przyspiesza… Jesteśmy niecierpliwi, czasem ślepi albo nieuważni. Chciałem kiedyś pracować na jachtach, jako <em>deckhand</em> czy <em>skiper,</em> chciałem i nadal chcę robić to, co lubię i otrzymywać za to dobre wynagrodzenie. A kto by nie chciał? Ale wcale nie jest łatwo się załapać. Wiedziałem, że to może być dobry pomysł by spróbować, pomysł na <em>za jakiś czas</em>, na <em>kiedyś</em>. Patrzyłem wielokrotnie na stałych załogantów Katharsis myśląc, że fajnie im się żyje, ciekawie i z pasją, pomimo pewnych oczywistych niedogodności w rodzaju rzadszej obecności w domu czy ograniczonego kontaktu z przyjaciółmi. Coś za coś. I nagle to spotyka mnie, w momencie, kiedy się tego nie spodziewam, kiedy myślę już powoli co będę robić po powrocie, dostaje ofertę pracy na jachcie u Alberto. „<em>Podróżowanie</em>” jest i było od początku dla mnie tą gotowością do zmiany planów w każdym momencie, gotowością do złapania kolejnej fali, kolejnego samochodu czy zrobienia kolejnej rzeczy, która zabierze mnie mniej więcej w kierunku, w którym chciałem podążać. Byłem otwarty na nowe sytuacje, nowych ludzi i szanse, jakie się przede mną pojawiały niemalże w każdym momencie mojej <em>grandtour</em>. Często podejmowałem ryzykowne decyzje, innym razem były one zupełnie błahe, zdarzyło się kilka pewnie w ogóle nieświadomych, podczas których wydawało mi się tylko, że panuje nad tym co się dzieje, podczas gdy czuwał nad tym chyba tylko mój <em>Anioł Stróż</em>, ale faktem jest, że wiele z nich mógłbym nazwać punktami zwrotnymi w drodze, które to pozwalały otwierać mi wcześniej zamknięte drzwi. Dziś wiem, że wszystko jest właśnie kwestią decyzji. Wiążą nas pewne sprawy, układy, zakazy czy konwenanse, często tracimy dystans do tego, co się dzieje nie tylko dookoła, ale i w nas samych, wpadamy w kolejne spirale i przestajemy w to wierzyć, że wszystko zaczyna się od naszych postanowień, wgłębi nas samych. Zabijamy w sobie marzenia, odpuszczamy i poddajemy się, mówimy, że to (już) nie dla nas, że nie ma czasu na to itd&#8230; Jest bowiem różnica między <em>płynięciem z prądem</em> ponieważ niesie on nas tam, gdzie chcemy akurat i <em>spływaniem z prądem</em>, kiedy kierunek, którym chcielibyśmy podążać biegnie w górę rzeki. „<em>Dziś</em>’ podejmuje decyzję, że <em>grandtour</em> trzeba d<br />
oprowadzić do końca. Inaczej moja podróż nie byłaby <em>grandtourem</em>. Wiem, że na wiele rzeczy będę miał jeszcze czas, wiele rzeczy zdarzyć się może ponownie, w podobnych czy zupełnie innych okolicznościach, podczas gdy cała reszta może przeminąć bezpowrotnie. Staram się świadomie wybierać swoją ścieżkę, a teraz chcę powrotu. Choćby i na chwilę. Przypomniała mi się taka reklama lodów magnum, kiedy chłopak zostawia rozpaloną dziewczynę na plaży i biegnie kupić prezerwatywy. Obok siebie stoją dwa automaty, jeden z gumkami a drugi z lodami magnum. Gość ma tylko 5zł. Myśli, myśli aż w końcu kupuje z migdałami z czekoladową polewą… :]</p>
<p>Tytuł posta nawiązuje rzecz jasna do fikcyjnej, odciętej od świata krainy w Tybecie, będącej synonimem utopii. Ludzie w Shangri-La są szczęśliwi, żyją długo i w całkowitej harmonii z otaczającym ich światem, oddając się aspektom ducha i mądrości. Dla mnie taką namiastką Shangri-La są właśnie rejony, w których się znajduję, podobnież jedne z najpiękniejszych w całej Brazylii. Wyspa Ihlagrande to sielankowe, spokojne miejsce, szumnie nazywane brazylijską stolicą żagli. Woda ma 25 stopni a temperatury powietrza przekraczają 30. Dodam tylko, że mamy tu obecnie tzw. zimę… :] Życie toczy się powoli, to raczej miejsce przeznaczone na odpoczynek mieszkańców z Sao Paulo i poza sezonem specjalnie nic się nie dzieje. Jest co prawda dość drogo jak na raj, ale przynajmniej na jachcie mamy internet i sporo <em>esencji</em> do drinków :] Jedyne co tutaj uprzykrza życie są małe, krwiożercze muszki nazywane <em>borrachudos</em>, które boleśnie kąsają opalające się ciała. Głównie nogi i okolice kostek. Zostawiają charakterystyczne, małe czerwone plamki, które nieprzyjemnie swędzą, a do tego samo ugryzienie może powodować reakcje alergiczne i opuchnięcia. Ihlagrande słynie właśnie z tych małych skur… :] Wkrótce popłyniemy nieco dalej na północny wschód, w rejon nazywany brazylijskimi Karaibami. Wyspa Ihla Grande to ponoć doskonałe miejsce do nurkowania, co też w planach jest sprawdzić :] Później ma być jeszcze kilka atrakcji, a na deser Miasto Boga, czyli Rio de Janeiro :] Ale o tym w następnych odcinkach! :]</p>
<p style="text-align: left;">Pozdrowienia z zimowej Brazylii!</p>
<p><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/05/IMG_8053.jpg" rel="lightbox[883]"><img class="aligncenter size-full wp-image-885" title="shangri-la" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/05/IMG_8053.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a><br />
<em>Zdjęć mam więcej ale przed chwilą, po raz kolejny, wtyczka od zasilacza odmówiła posłuszeństwa, i komputer padł. więcej fotek wrzucę następnym razem.</em><br />

<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-4-883">

	<!-- Slideshow link -->
	<div class="slideshowlink">
		<a class="slideshowlink" href="http://mygrandtour.pl/2011/shangri-la-wszystko-jest-kwestia-decyzji/?show=slide">
			[Show as slideshow]		</a>
	</div>

	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-234" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/dsc00385.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="dsc00385" alt="dsc00385" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_dsc00385.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-235" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/iguazu_panorama1.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="iguazu_panorama1" alt="iguazu_panorama1" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_iguazu_panorama1.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-236" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/iguazu_panorama2.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="iguazu_panorama2" alt="iguazu_panorama2" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_iguazu_panorama2.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-237" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8043.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="img_8043" alt="img_8043" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_img_8043.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-238" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8050.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="img_8050" alt="img_8050" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_img_8050.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-239" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8053.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="img_8053" alt="img_8053" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_img_8053.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-240" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8055.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="img_8055" alt="img_8055" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_img_8055.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-241" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8061.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="img_8061" alt="img_8061" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_img_8061.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-242" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8067.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="img_8067" alt="img_8067" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_img_8067.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-243" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8074.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="img_8074" alt="img_8074" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_img_8074.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-244" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/img_8080.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="img_8080" alt="img_8080" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_img_8080.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-245" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/kapelusz.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="kapelusz" alt="kapelusz" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_kapelusz.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-246" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7834.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="mg_7834" alt="mg_7834" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_mg_7834.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-247" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7851.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="mg_7851" alt="mg_7851" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_mg_7851.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-248" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7854.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="mg_7854" alt="mg_7854" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_mg_7854.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-249" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7863.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="mg_7863" alt="mg_7863" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_mg_7863.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-250" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7867.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="mg_7867" alt="mg_7867" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_mg_7867.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-251" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7873.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="mg_7873" alt="mg_7873" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_mg_7873.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-252" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7878.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="mg_7878" alt="mg_7878" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_mg_7878.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-253" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/mg_7901.jpg" title=" " class="shutterset_set_4"  rel="lightbox[883]">
								<img title="mg_7901" alt="mg_7901" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/shangrila/thumbs/thumbs_mg_7901.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-navigation'><span class="current">1</span><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/shangri-la-wszystko-jest-kwestia-decyzji/?nggpage=2">2</a><a class="next" id="ngg-next-2" href="http://mygrandtour.pl/2011/shangri-la-wszystko-jest-kwestia-decyzji/?nggpage=2">&#9658;</a></div> 	
</div>

</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/shangri-la-wszystko-jest-kwestia-decyzji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wzdłuż wybrzeża Argentyny</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/wzdluz-wybrzeza-argentyny/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/wzdluz-wybrzeza-argentyny/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Apr 2011 20:30:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[Argentyna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=864</guid>
		<description><![CDATA[Noc świeciła milionami gwiazd. Patrzyłem w niebo myśląc nad sensem takich słów jak &#8216;przestrzeń&#8216;, &#8216;bezmiar&#8216; czy &#8216;pustka&#8216;&#8230;  Chwilę wcześniej doszliśmy wspólnie z Mariuszem, że to jednak jest niemożliwe, żebyśmy byli sami we Wszechświecie. Nie wierzę w to, iż nie ma tam gdzieś nikogo&#8230; Teraz jednak byłem sam na sam ze sobą i swoimi myślami, na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Noc świeciła milionami gwiazd. Patrzyłem w niebo myśląc nad sensem takich słów jak &#8216;<em>przestrzeń</em>&#8216;, &#8216;<em>bezmiar</em>&#8216; czy &#8216;<em>pustka</em>&#8216;&#8230;  Chwilę wcześniej doszliśmy wspólnie z Mariuszem, że to jednak jest niemożliwe, żebyśmy byli sami we Wszechświecie. Nie wierzę w to, iż nie ma tam gdzieś nikogo&#8230; Teraz jednak byłem sam na sam ze sobą i swoimi myślami, na pokładzie zalanym księżycową poświatą. Na pulpitach bladym światłem jarzyły się lekko przyrządy nawigacyjne, a woda za burtą przepływała tak szybko, że miałem wrażenie, jakby się rozmazywała. Nie pamiętam daty, dni na morzu są takie same, wpada się w rytm. To mogły być moje urodziny, skończyłem 24 lata, jednak nie było żadnej zadumy, przemyśleń nad uciekającym czasem. Wręcz przeciwnie, teraz jest on mój. Już od kilku lat spędzam je poza domem. Zazwyczaj na łonie przyrody, w górach, teraz na morzu. Czasem samemu, czasem w małym gronie znajomych. To taka moja forma &#8216;świętowania&#8217;, niby zwykły dzień, a gdzieś poza wszystkim. W nocy czasem do jachtu zbliżały się delfiny. Myszkując obok zostawiały za ogonami delikatnie fosforyzującą smugę. Wstępowała we mnie jakaś radość w tych chwilach, jakbym czuł ich pozytywną energię. Dla mnie delfiny to dobre duszki mórz i oceanów&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7668.jpg" rel="lightbox[864]"><img class="aligncenter size-full wp-image-866" title="nocna wachta" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7668.jpg" alt="" width="616" height="410" /></a><span id="more-864"></span></p>
<p>Reszta czteroosobowej załogi odpoczywała przed swoimi nocnymi wachtami. Każdy z nas pełnił dwie trzy godzinne wachty w ciągu doby, po których musiał jeszcze przez 3 kolejne godziny pozostawać w stanie tzw. gotowości, w razie gdyby trzeba było wykonywać jakieś manewry. W praktyce jednak sprowadzało się to głównie do drzemki w ubraniu na kanapie lub zajmowaniu się innymi, dowolnymi czynnościami, takimi jak np. czytanie książki, film czy gra na playstation.  Okazało się to świetnym systemem i co najważniejsze, niemęczącym. Droga z Punta Arenas do Buenos Aires zleciała szybko. Warunki zmieniały się z dnia na dzień, od niemalże zupełnej ciszy do sztormowych warunków i wiatru przekraczającym 50 węzłów. Było trochę płynięcia pod wiatr, trochę frunięcia pełnymi kursami, kilka szarych dni i parę słonecznych, podczas których z przyjemnością siedzieliśmy wieczorem na pokładzie, sącząc dobre wina z jachtowej piwniczki i racząc się przekąskami. Życie jak w Madrycie, życie jak we śnie.</p>
<p style="text-align: left;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7604.jpg" rel="lightbox[864]"><img class="aligncenter size-full wp-image-872" title="sielana jak ch... :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7604.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a>Portem wejścia do Argentyny było, zgodnie z planem, Puerto Madryn, gdzie zatrzymaliśmy się na niecałe dwa dni, stojąc na kotwicy w zatoce. Tej samej, w której przez dużą część roku można oglądać wieloryby, lwy morskie i inne potwory, co stanowi o atrakcyjności tego miejsca dla turystów. Argentyna jest krajem, gdzie spędziłem najwięcej czasu w mojej podróży. W sumie będzie tego z pół roku już. Akcent, przyjazna ciekawość ludzi i wreszcie wyższa temperatura sprawiły, że poczułem się jak &#8216;u siebie&#8217; :) Załatwiliśmy sprawnie wszelkie formalności i można było płynąć dalej. Początkowo liczyliśmy, że uda nam się dotrzeć do stolicy w cztery dni. Wiatry nam sprzyjały i Katharsis rozwijała zawrotne prędkości mknąc po falach. Niestety, trzeciego dnia wiatr odkręcił i osłabł, co zmuszało nas do ciągłego trymowania żagli w celach utrzymania zadowalającej prędkości. W efekcie na redę pod Buenos Aires, oświetloną jasnymi światłami wielu ogromnych statków dotarliśmy o 0300 w nocy z piątku na sobotę. No i znów pojawił się problem z pilotem, którego zgodnie z panującymi, idiotycznymi przepisami , musieliśmy przyjąć na pokład by nas &#8216;wprowadził&#8217; do miejskiej mariny. W środku nocy, mimo ciągłego ruchu jednostek, żaden z pilotów nie chciał nas &#8216;wziąć&#8217;. Jak dowiedzieliśmy się z radia, musimy mieć agencję, która się zajmuje takimi sprawami. Spędziliśmy noc w salonie, nasłuchując czy  przypadkiem nikt nas nie wywołuje. Rano Mariusz zadzwonił do Roxany, naszej agentki w Ushuaia, która błyskawicznie pomogła zorganizować wszystko i już po 13 byliśmy w drodze do Buenos Aires, z pilotem na pokładzie i wgnieceniem w burcie, które powstało przez brawurowe podejście statku z pilotem.. Cóż za ironia.</p>
<p style="text-align: left;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7600.jpg" rel="lightbox[864]"><img class="aligncenter size-full wp-image-873" title="piękny zachód słońca nad puerto madryn" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7600.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a>Do Buenos Aires spieszyło nam się z jednego powodu. W sobotę rano przylatywała córka Mariusza, Kasia wraz z przyjaciółmi &#8216;Katharsis&#8217; &#8211; Michałem ps. Miś, którego miałem już okazję poznać w Ushuaia i Agnieszką. Kasia wywarła na mnie ogromne wrażenie. Na skutek tragicznego wypadku doznała uszkodzenia jednej z półkul mózgu i, co było tego konsekwencją, częściowego paraliżu. Ma problemy z mową, poruszaniem się ale jest w niej coś, wobec czego człowiek nie może przejść obojętnie. To wola życia, chęć uczestniczenia we wszystkim co się dzieje w około, radość bijąca z oczu gdy się śmieje, taka siła pozytywnej energii&#8230; Jest niesamowita&#8230;</p>
<p style="text-align: left;">Jacht stanął w reprezentacyjnej części miasta, w doku należącym do Yacht Club&#8217;u Puerto Madero, otoczonym wieżowcami i licznymi knajpami i kafejkami, i stał się, rzecz jasna, bazą wypadową na kilka wycieczek do miasta. To tutaj znajduje się jeden z pocztówkowych &#8216;szlagierów&#8217; stolicy Argentyny &#8211; Puente de la Mujer &#8211; czyli Most Kobiety. Okazuje się bowiem, że większość ulic w okolicy Puerto Madero nosi imiona kobiet, co jest niespotykane w żadnym innym miejscu w kraju. Sam most rzekomo ma obrazować tańczącą parę w tango, ale przyznam się szczerze, musiałbym chyba sporo wypić, żeby to zobaczyć&#8230; :)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7697.jpg" rel="lightbox[864]"><img class="aligncenter size-full wp-image-876" title="Puerto Madero z widocznym na zdjęciu Mostem Kobiety" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7697.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p style="text-align: left;">Jako że ja Buenos już znałem to byłem kimś w rodzaju przewodnika. W niedziele, razem z moją koleżanką poznaną w Mendozie, Thami, zabraliśmy wszystkich na coniedzielny festyn starości do najstarszej dzielnicy Buenos Aires &#8211; San Telmo. Kolorowy tłum zdawał się kłębić jak tylko okiem sięgnąć w przód i w tył. Uliczka wyłożona była stoiskami ze wszystkim, co tylko można sobie wyobrazić &#8211; ubraniami, błyskotkami i biżuterią, breloczkami, figurkami, meblami, instrumentami&#8230; Na chodnikach siedziała cała gama wyluzowanych hipisów, rastamanów, muzyków i artystów, młodych, starszych a także i ludzi w podeszłym wieku, którzy przyszli tutaj by zarobić ale i również dobrze spędzić czas, potańczyć wspólnie, zapalić, pogadać, pobawić się&#8230;Bohema, <em>buena onda</em> &#8211; dobra fala. Wieczorem, na Plaza Dorrego, gdy sprzedawcy zaczęli się składać ze swoimi kramami, zaczęły się pokazy tańca, przede wszystkim Tango. Nie będę ukrywał, że ten taniec mnie nie rusza specjalnie. Wydaje mi się zbyt &#8216;techniczny&#8217;, sztywny, wyuczony&#8230; Nie czuję w nim ekspresji i chociaż mówią, że to taniec kuszenia, niezwykle erotyczna, wyrafinowana gra wstępna, te ja jakoś wolę patrzeć na coś innego. Z przyjemnością więc poszedłem sprawdzić co się dzieje na sąsiedniej ulicy, skąd było słychać energetyczne brz<br />
mienie bębnów. Tam natomiast zabawa pełną gębą, maszerujący bębniarze, wirujące tancerki i tłum gapiów, z których raz po raz ktoś się przyłączał do tańca. Nie mogłem stać obojętnie i pokazaliśmy z Thami parę ruchów :]]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7776.jpg" rel="lightbox[864]"><img class="aligncenter size-full wp-image-877" title="feria de San Telmo" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/04/MG_7776.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p style="text-align: left;">Następnego dnia była słynna dzielnica La Boca, kolejne pokazy tanga na ulicy oraz stadion Boca Juniors, na który prawie nam się udało wejść :] Na koniec zostawiliśmy sobie cmentarz Recoletta i spacer w centrum miasta. Na więcej nie starczyło czasu, po pierwsze dlatego, że dogodzić wszystkim nie sposób, każdy ma inne potrzeby, upodobania i zainteresowania, ale przede wszystkim dlatego, iż podjęta została decyzja, że świąt nie spędzamy w Buenos Aires ale ruszamy wcześniej do Brazylii. To, co jednak zobaczyliśmy, można śmiało określić najważniejszymi punktami każdej wizyty w La Capital. Specjalnie nie opisuje dokładniej tych miejsc, bo kiedyś już o tym tu było&#8230;</p>
<p style="text-align: left;">Za kilka godzin opuszczam Argentynę. Tym razem pewnie na dłużej, bo nie wiem kiedy przyjdzie mi tutaj wrócić. Wiem jednak, że wrócę. Bez patrzenia w paszport nie zliczę ile to już razy przekraczałem granice tego kraju w tą i w drugą stronę (aczkolwiek podejrzewam, że będą to równe liczby :p). Spędziłem tu naprawdę niesamowite chwile i śmiało mogę powiedzieć, że jest to państwo, które poznałem najlepiej &#8211; ludzi, obyczaje oraz styl życia-  i w którym mógłbym żyć, kiedyś, może w przyszłości, gdzieś tam&#8230; Przed nami stosunkowo łatwy odcinek do położonego w południowej Brazylii Rio Grande. To będzie dla mnie interesujące doświadczenie, bo kraj ten zawsze mnie fascynował &#8211; kulturą, tańcem, swoją opinią państwa niebezpiecznego. Nie pomnę już, że to właśnie od jednego z moich najstarszych, podróżniczo-żeglarskich marzeń &#8211; odbycia rejsu wzdłuż wybrzeży Brazylii &#8211; zaczęły się dalsze pomysły na całą tę podróż. Zmienia się także język, więc będzie trudniej, ale przez to pewnie i ciekawiej. Ciężko w to uwierzyć, ale to będzie także prawdopodobnie ostatni już kraj Ameryki Łacińskiej, który odwiedzę podczas mojego <em>grand tour&#8230; Coś się kończy, coś się zaczyna. </em>Zawsze.</p>
<p style="text-align: left;">&#8220;<em>No chyba, że będzie inaczej&#8221; :</em>) <em>hahaha :]<br />
</em>5!</p>
<p style="text-align: left;">
<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-5-864">

	<!-- Slideshow link -->
	<div class="slideshowlink">
		<a class="slideshowlink" href="http://mygrandtour.pl/2011/wzdluz-wybrzeza-argentyny/?show=slide">
			[Show as slideshow]		</a>
	</div>

	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-256" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7534.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7534" alt="_MG_7534" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7534.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-257" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7577.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7577" alt="_MG_7577" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7577.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-258" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7581.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7581" alt="_MG_7581" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7581.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-259" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7583.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7583" alt="_MG_7583" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7583.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-260" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7585.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7585" alt="_MG_7585" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7585.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-261" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7586.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7586" alt="_MG_7586" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7586.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-262" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7590.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7590" alt="_MG_7590" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7590.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-263" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7600.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7600" alt="_MG_7600" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7600.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-264" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7604.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7604" alt="_MG_7604" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7604.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-265" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7613.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7613" alt="_MG_7613" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7613.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-266" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7634.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7634" alt="_MG_7634" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7634.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-267" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7642.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7642" alt="_MG_7642" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7642.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-268" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7650.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7650" alt="_MG_7650" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7650.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-269" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7652.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7652" alt="_MG_7652" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7652.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-270" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7660.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7660" alt="_MG_7660" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7660.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-271" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7662.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7662" alt="_MG_7662" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7662.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-272" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7668.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7668" alt="_MG_7668" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7668.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-273" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7684.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7684" alt="_MG_7684" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7684.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-274" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7696.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7696" alt="_MG_7696" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7696.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-275" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/_MG_7697.jpg" title=" " class="shutterset_set_5"  rel="lightbox[864]">
								<img title="_MG_7697" alt="_MG_7697" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/costa_argentina/thumbs/thumbs__MG_7697.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-navigation'><span class="current">1</span><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/wzdluz-wybrzeza-argentyny/?nggpage=2">2</a><a class="next" id="ngg-next-2" href="http://mygrandtour.pl/2011/wzdluz-wybrzeza-argentyny/?nggpage=2">&#9658;</a></div> 	
</div>

</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/wzdluz-wybrzeza-argentyny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#039;Kąpać się z gwiazdami&#8230;&#039;</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/kapac-sie-z-gwiazdami/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/kapac-sie-z-gwiazdami/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Apr 2011 22:00:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[Chile]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=854</guid>
		<description><![CDATA[Na jacht wrócili niedawno Mariusz i Hanka. W załodze jesteśmy więc teraz już we czwórkę. Ostatnie dwa dni minęły nam na przygotowaniach do wypłynięcia. Głównym zadaniem były oczywiście zapasy. Pierwsza krucjata do supermarketu skończyła się na czterech pełnych jedzenia, picia i środków czyszczących wózkach. Z tej wizyty najbardziej zapamiętam miny innych klientów przy kasach :]. Żeby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na jacht wrócili niedawno Mariusz i Hanka. W załodze jesteśmy więc teraz już we czwórkę. Ostatnie dwa dni minęły nam na przygotowaniach do wypłynięcia. Głównym zadaniem były oczywiście zapasy. Pierwsza krucjata do supermarketu skończyła się na czterech pełnych jedzenia, picia i środków czyszczących wózkach. Z tej wizyty najbardziej zapamiętam miny innych klientów przy kasach :]. Żeby zabrać się na jacht musieliśmy wziąć dwie taksówki i dwa razy kursować pontonem, przerzucając wszystko na pokład. Następnego dnia było już lepiej &#8211; &#8216;tylko&#8217; trzy wózki i jeden kurs rozładunkowy. Uporządkowanie, rozlokowanie i odpowiednie ułożenie tego wszystkiego w bakistach i skrytkach zahacza niemalże o formę sztuki.  Niełatwym wyzwaniem jest również przerzucenie towaru z pontonu na jacht przy rozfalowanym morzu. Oczywiście w siąpiącym deszczu, pogoda zepsuła się kilka dni temu na dobre i nie wygląda na to, żeby miała się poprawić. W górach już widać śnieg. Niestety, nie obyło się bez strat &#8211; podczas transportu zniszczeniu uległy puszki piwa. Cztery sztuki, z czego zawartość jednej udało się nam z Tomkiem odratować :]] Reszta drogocennych butelek przeżyła bez draśnięcia :] Przed nami&#8230;<span id="more-854"></span></p>
<p>&#8230;w Punta Arenas jeszcze tylko papierkowe sprawy. Opuszczamy Chile i wpływamy na wody terytorialne Argentyny, więc musimy się stawić na odprawie paszportowej, co wiązać się pewnie będzie, po raz kolejny, z wypełnianiem kilku dziwnych formularzy. Ruszamy jutro, 05.04 (wtorek). Z żeglarskich ciekawostek można wspomnieć, że na wyjściu na Atlantyk z Cieśniny Magellana czekają nas silne prądy, co wymusza odpowiednie wpasowanie się tak, by nie płynąć na przeciw nim. Pływy w niektórych miejscach tutaj oscylują w okolicach aż 10 metrów! Prawdopodobnie pożeglujemy stosunkowo blisko wschodniego wybrzeża Argentyny i następnym większym portem na naszej drodze będzie Buenos Aires, chociaż niewykluczone, że rzucimy też okiem na wieloryby w okolicach Półwyspu Valdez. W stolicy Argentyny powinniśmy być mniej więcej za dwa tygodnie. I co potem? Katharsis prędzej czy później pożegluje na północ, do Brazylii. A ja? Może również, ale tego, szczerze mówiąc, jeszcze nie wiem. Jest kilka możliwości, parę zmiennych i co najmniej trzy czy cztery różne pomysły. Nie będę o tym teraz pisał, bo wszystko okaże się w swoim czasie. Tymczasem cieszę się, że opuszczamy wreszcie to smutne jak&#8230; wiadomo co, miasto. Cieszę się również, że z każdym dniem będzie coraz cieplej. To już piąty miesiąc jak siedzę w &#8216;zimnie&#8217;. Zdejmować będziemy kolejne warstwy ubrania, wachty będą mijać coraz milej, a skóra zacznie przybierać odcień ulubiony przez dziewczyny ze słynnej piosenki Ryszarda Rynkowskiego! :) Cieszę się też, że znów&#8230; &#8220;<em>popłynę na morze, kąpać się z gwiazdami&#8230;&#8217;</em></p>
<p><script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=0v7AF8HJP7j&amp;login=agis&amp;width=450&amp;bg=ffffff" type="text/javascript"></script></p>
<p>z żeglarskim pozdrowieniem, <em>siema z rańca!</em> :)</p>
<p>PS. Pozwoliłem sobie zmienić grafikę w nagłówku bloga. Jest bardziej &#8216;na czasie&#8217; .. :] Natomiast w dziale &#8216;posłuchaj to do ciebie&#8217; zamieściłem niedawno zmontowany przeze mnie krótki klip z kilkoma scenami zabawy i tańca ze &#8216;starych, dobrych czasów&#8217;, gdy to pracowałem w Hostel Suites w Mendozie :]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/kapac-sie-z-gwiazdami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W cieśninach Patagonii i Ziemi Ognistej</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/w-ciesninach-patagonii-i-ziemi-ognistej/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/w-ciesninach-patagonii-i-ziemi-ognistej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Mar 2011 17:36:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[Chile]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=821</guid>
		<description><![CDATA[Powodzenia! – krzyknęła na koniec nasza niezbyt rozgarnięta agentka w Puerto Williams. W końcu sobie poszła. Udało się dopełnić wszelkich niezbędnych formalności, co wcale nie było łatwe. Trzy dni chodzenia, załatwiania, dzwonienia i wypełniania bzdurnych formularzy w siedzibie chilijskiej marynarki. Wszystko po hiszpańsku. Dawno nie miałem aż tak silnego wrażenia, że strzępie język kompletnie bez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Powodzenia!</em> – krzyknęła na koniec nasza niezbyt rozgarnięta agentka w Puerto Williams. W końcu sobie poszła. Udało się dopełnić wszelkich niezbędnych formalności, co wcale nie było łatwe. Trzy dni chodzenia, załatwiania, dzwonienia i wypełniania bzdurnych formularzy w siedzibie chilijskiej marynarki. Wszystko po hiszpańsku. Dawno nie miałem aż tak silnego wrażenia, że strzępie język kompletnie bez sensu. No ale wreszcie możemy płynąć&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/MG_7145.jpg" rel="lightbox[821]"><img class="aligncenter size-full wp-image-822" title="zachód słońca - ostatnie miasteczko świata - Puerto Williams, Chile" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/MG_7145.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p><span id="more-821"></span></p>
<p>&#8230;do zmroku jeszcze z 4h i 20-25 mil do upatrzonego kotwicowiska. Odbijamy od przystani oczywiście z pilotem, którego główne zadanie polega na piciu kawy. Podejście do porciku jest tak banalne, jak tylko może być, jednak przepisy są przepisami. Na całym świecie piloci pomagają w manewrach jednostek mających powyżej 300 ton wyporności, ale tutaj obniżono tę granicę do 60 ton. Motywem nie jest bezpieczeństwo tylko kasa, i to nie mała. Paradoksalnie, pilot na pokładzie w przypadku jachtów tylko zwiększa ryzyko, bo po niego musi przypłynąć za moment motorówka, podejść do burty na falach i go przejąć. Stojąc przy kei w Puerto Williams doszły nas słuchy o jednym takim dość poważnym zderzeniu, którego doświadczył inny, duży jacht. Ledwie żeśmy wypłynęli i zaczęło lać, a warunki pogorszyły się znacząco. Mariusz, pewnie manewrując, ‘oddał’ pilota i ruszyliśmy w drogę. Na silniku, pod silny już zupełnie wiatr, fale i walcząc z przeciwnym prądem. Może i przepłynęliśmy 20 mil, ale tylko ‘po wodzie’, bo geograficznie, przez te pare godzin, udało się nam oddalić od Puerto Williams ledwie o 6. Ale dobre i to.</p>
<p>Pozwolę opuścić sobie relacje w rodzaju ‘dzień po dniu, godzina po godzinie i co było na śniadanie’. Nie mam duszy kronikarza, a literatura ‘kuchenna’ nie jest moją najmocniejszą stroną, więc napiszę jedynie, iż jedzenie było znakomite. Do tego stopnia, że w najbliższym czasie zaczynam dietę „<em>ŻP” &#8211; „Żryj Połowę</em>”. Badania dowiodły, że jest to jedna z najbardziej skutecznych metod zrzucania zbędnych kilogramów. Zasadniczo, żegluga przez wąskie fiordy Patagonii i Ziemi Ognistej ma stosunkowo niewiele wspólnego z żeglarstwem morskim. Szmaty stawialiśmy okazyjnie, gdy pozwalały na to warunki. Trzeba uważać na kamienie, fiordy są wąskie, a na mapach z <em>chartplottera</em> polegać nie można bo przesunięcia są takie, że nie raz &#8216;pływaliśmy po lądzie&#8217;. Szczęśliwie dopisywała nam pogoda, po zimnej Antarktydzie temperatura 13 stopni i słońce na niebie powodowały, że momentami na pokładzie leniwie siedzieliśmy w samych koszulkach, nieśmiało racząc się drinkami. Krajobraz wokoło robił wrażenie &#8211; wysokie szczyty górskie schodzące stromymi skałami wprost do wody, wodospady i lśniąca w oddali biel lodowców. Aparaty praktycznie nie schodziły pod pokład. Niestety, z pokładu nie schodził także jakiś wirus, który został przywleczony jeszcze z Antarktydy i który powodował 3-4 dniowe przeziębienia po kolei u wszystkich członków załogi. Zapas lekarstw kurczył się szybko, ale nigdy nie zdarzyło się tak, żeby nie było czego „łykać”. Kuracje zaczynały się wieczorami i trwały często do późnych godzin nocnych. Trudno było jednak wskazać kto ma pełnić rolę doktora, wiec dla uproszczenia przyjęliśmy, że większość leków dostępna jest bez recepty, a informacji zawartych na ulotce lub opakowaniu czytać nie trzeba :]</p>
<p><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/MG_71631.jpg" rel="lightbox[821]"><img class="aligncenter size-full wp-image-837" title="Kanał Beagle'a, Brazo Noroeste, okolice Caleta Olla" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/MG_71631.jpg" alt="" width="640" height="427" /></a></p>
<p>Kanałem Beagle’a popłynęliśmy na zachód, minęliśmy Ushuaia i wpłynęliśmy w tzw. Ramię Północno-Zachodnie (<em>Brazo Noreoste</em>). Zaraz na początku stanęliśmy w przepięknej zatoczce Caleta Olla. Na plaży, wieczorem, urządziliśmy sobie ognisko i grilla. Zupełnie jak na Mazurach! Imprezka zakończyła się, a właściwie przeniosła z powrotem na łódkę, wkrótce po tym, jak ktoś (nie będę wskazywać palcem :p) wpadł na genialny pomysł urządzenia zawodów <em>‘kto dalej rzuci kamieniem</em>’. Gdy w niezrozumiały dla większości sposób kamienie zaczęły spadać coraz bliżej stojącego na kotwicy jachtu, podjęliśmy ostatecznie decyzję, że należy przerwać konkurs. Proszę wybaczyć mi to słownictwo w jakiejś tam mierze nawiązujące do skoków narciarskich, ale przypominam sobie teraz dość dokładnie, że rozdaliśmy także kilka not za styl, gdy któryś z zawodników, biorących udział w mistrzostwach, wylądował telemarkiem po jednym z rzutów. Puszczanie z kamieni ‘żabek’ lub też ‘kaczek’, jako zastępcza konkurencja, nieco bardziej, powiedzmy, ‘techniczna’, nie cieszyła się już takim zainteresowaniem… :]</p>
<p><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/MG_7165.jpg" rel="lightbox[821]"><img class="aligncenter size-full wp-image-826" title="plażing.pl czyli grYl na biczu :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/MG_7165.jpg" alt="" width="640" height="427" /></a></p>
<p>Z jego środkowej części <em>Brazo Noreoste</em>, głęboko w Kordylierę Darwina wcina się fiord oznaczony na mapach jako Seno Pia. Dla mnie było to jedno z piękniejszych i zarazem ciekawszych, pod kątem geologicznym, miejsc na naszej drodze. Takich formacji skalnych często się nie widzi. Po rzuceniu kotwicy i zamocowaniu cum rufowych na brzegu, po południu ruszyliśmy w kilka osób na rekonesans imponującego lodowca po drugiej stronie zatoki. Z daleka sprawa wyglądała na łatwą – lądujemy na półwyspie, przechodzimy przez krzaki i skały i dochodzimy do lodowca. Ze sobą, na wszelki wypadek, wzięliśmy czekany, raki, śrubki i linę by zorientować się w możliwościach zorganizowania następnego dnia małego spaceru dla reszty załogi. Okazało się jednak, że już samo lądowanie jest problemem. <img class="size-full wp-image-827 alignright" title="czekany lubią sól.. :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/mielizna.jpg" alt="" width="179" height="269" />Wypływające z lodowca osady utworzyły coś na kształt piaskowej łachy wokoło wyspy i nawet podczas przypływu nie byliśmy w stanie dobić do brzegu. Kilka razy musieliśmy spychać się pagajami i czekanami z mielizn, co wyglądało dość komicznie. Po dłuższym czasie udało się nam dotrzeć do skał i po krótkiej wspinaczce dotarliśmy na grzbiet nad dolinką wyżłobioną przez spływający z góry sąsiedni lodowiec, któremu skończyło się ‘zasilanie’. Olbrzymi kawał martwego, czarnego lodu, pokrytego piaskiem i skałami wciąż jednak robił wrażenie. Dopiero tymże grzbietem zeszliśmy z Piotrkiem, Mariuszem i Wojtkiem na wspominany półwysep i po godzinie od lądowania dotarliśmy w okolice czoła lodowca. Słońce już schowało się za góry, gdy przez radio wzywaliśmy ponton na najbardziej wysunięty cypel. Opadająca woda dodatkowo utrudniła dobicie do brzegu i żeby wsiąść na ponton musieliśmy zdjąć buty i kilka metrów przejść w lodowatej wodzie po kolana. Następnego dnia jakoś nie było wielkiego parcia na spacery. Piotrek, Wojtek i ja spakowaliśmy więc rzeczy do plecaków na cały dzień i ruszyliśmy trochę się ‘pobawić’ na lodzie. Zachodnim brzegiem półwyspu dotarliśmy pod lodowiec, gdzie związaliśmy się liną i zaczęliśmy iść w górę. Nie mieliśmy żadnych ambitnych planów zdobywania czegokolwiek, więc gdy po godzinie czy dwóch weszliśmy w strefę naprężeń lodowca pod ryglem, gdzie<br />
dominowały ostre, poszarpane formacje, poprzecinane niezbyt głębokimi, ale nieprzyjemnymi szczelinami, zdecydowaliśmy, że kontynuowanie marszu jest zbyt ryzykowne. Byliśmy już całkiem wysoko nad poziomem morza i gdy tylko nacieszyliśmy nasze oczy widokami, cofnęliśmy się kawałek i założyliśmy stanowisko na kilkunastometrowej ściance. Resztę dnia spędziliśmy na zabawach w śniegu. Trochę pozjeżdżaliśmy, trochę powspinaliśmy się i trochę poudawaliśmy Izabelę Scorupco latającą nad przepaściami w filmie ‘<em>Vertical Limits’</em>… :] Dać dużym dzieciom zabawki…  :]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7283.jpg" rel="lightbox[821]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="spacer w chmurach i po lodzie." src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7283.jpg" alt="spacer po lodowcu" width="640" height="415" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/scorupco.jpg" rel="lightbox[821]"><img class="aligncenter size-full wp-image-828" title="izabela scorupco w filmie 'ścigana' :] fot. W.Małecki" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/scorupco.jpg" alt="" width="640" height="427" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7293.jpg" rel="lightbox[821]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="wymarzone miejsce na piknik! :)" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7293.jpg" alt="wymarzone miejsce na piknik!" width="640" height="427" /></a></p>
<p>Większość załogi miała już zabukowane bilety lotnicze z Punta Arenas, więc w pewnym momencie należało przyspieszyć nieco tempo płynięcia. Plany należało jednak odpowiednio dopasować do pogody. Wg prognoz zbliżał się do nas niebezpieczny niż i Mariusz zdecydował się przeczekać go na jednym z najsłynniejszych kotwicowisk Ziemi Ognistej. Caleta Brecknock otoczona jest niemalże ze wszystkich stron stromymi, granitowymi ścianami przez co uznawana jest nie tylko za jedną z bardziej widowiskowych ale także i za jedną z bezpieczniejszych zatok. Świadczy o tym także to, że oprócz nas schroniło się w niej 5 innych jachtów. Jest tu kilka możliwości trekingowych, ja jednak namówiłem część załogi na warsztaty ze wspinaczki skałkowej :]. Znalazłem wcześniej dwa odpowiednie miejsca na zrzucenie lin i przeprowadzenie krótkiego szkolenia. Najpierw na niezbyt stromej drodze nauka chodzenia ‘z asekuracją górną’, a następnie o wiele ciekawsze ćwiczenia ze zjazdów. Załoga po zajęciach na Antarktydzie miała już jako takie podstawy i wiedziała co robić, ale tutaj już było bardziej ‘życiowo’ :] Niektórym ręce pociły się gdy zjeżdżali w dół z ok. 20 metrowej ściany, nawet lekko przewieszonej w jednym momencie :]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/instruktaz.jpg" rel="lightbox[821]"><img class="aligncenter size-full wp-image-830" title="tzw. instruktaż :] fot. H.Leniec" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/03/instruktaz.jpg" alt="" width="640" height="427" /></a></p>
<p>Jednak zgodnie z oczekiwaniami, wszyscy dali sobie świetnie radę i w niezłym nastroju wróciliśmy na jacht. Ale nie był to koniec zajęć w podgrupach na ten dzień. Aż do drugiej nad ranem trwały prace z cyklu „<em>Pomysłowy Dobromir radzi: pułapka na kraby czyli zrób to sam</em>”. Podpatrzyliśmy jak na jachcie obok, facet wyciąga kilka krabów rano ze swojej pułapki i nam też się zamarzyło. Z pociętego, aluminiowego kija po szczocie do pokładu, miski, podziurawionej butelki z przynętą i własnoręcznie uplecionej siatki zrobiliśmy konstrukcję przypominającą piramidę, która miała stać się grobowcem dla kilku krabów królewskich jeszcze tej nocy. Opuściliśmy pułapkę na znaczną głębokość, pośrodku zatoki i rano, jak wytrawni myśliwi, z błyskiem w oku, wróciliśmy by odebrać nasz łup. Mi przypadł zaszczyt wyciągnięcia na powierzchnie pułapki i ciągnąc, z niemałym wysiłkiem, te kilkadziesiąt metrów linki byłem pewny, że co najmniej do połowy jest ona wypełniona obiadem. Niestety. Później, Mariusz i Marek, jako zdecydowanie bardziej doświadczeni łowcy niż ja, zawyrokowali, że kraby weszły do pułapki, nadgryzły małże w butelce i sobie wyszły. Przyczyną tego jakoby miało być nierówno wycięte dno miski, które pozostawiło rant, umożliwiający zaczepienie odnóży krabom i ich brawurową ucieczkę z potrzasków. Od tego momentu, naszą czerwono-niebieską pułapkę w myślach nazywam <em>Alcatraz</em>.. :]</p>
<p>Do Punta Arenas dotarliśmy już po zmroku. Nikt nie wołał nas przez radio, nie pytał o pozycję, nie oferował agenta, pilota itd., czego, prawdę mówiąc, trochę się spodziewaliśmy. Tak jak w kanale Beagle’a co chwila trzeba było odpowiadać na wezwania z punktów kontrolnych zarówno Argentyny jak i Chile, tak teraz po prostu cisza. Gdy już byliśmy na kotwicowisku sami wywołaliśmy kapitanat i zapytaliśmy czy możemy tu stanąć. Było już po 2100, ale dla nadgorliwych Chilijczyków to nie jest żadna wymówka przed odłożeniem roboty papierkowej na następny dzień. Dostaliśmy zaproszenie nie do odrzucenia do kapitanatu by załatwić wszystko jak należy. Pojechaliśmy z Mariuszem i Wojtkiem. Trwało to dobrze ponad godzinę, podczas której trzeba było ponownie wypełniać mnóstwo formularzy i odpowiadać na idiotyczne pytania w rodzaju jakiej marki mamy radio na pokładzie. Miałem też wrażenie, że ktoś nie dopilnował swojego obowiązku i… nas po prostu nie zauważył jak płynęliśmy. Teoretycznie, zgodnie z przepisami, musieliśmy wchodzić na zupełnie otwarte kotwicowisko Punta Arenas z pilotem (bezsens!) i facet za biurkiem dziwił się, że w Puerto Williams <em>chcieliśmy</em> pilota, a tu nie… Drugie moje wrażenie, poparte wcześniejszymi doświadczeniami, było takie, że w chilijskiej armadzie pracują chyba najmniej ogarnięte jednostki. No ale trudno, tym razem na szczęście udało nam się uniknąć całego cyrku z robieniem kawy ;]</p>
<p>Gdy większość z załogi odleciała albo wyjechała w góry, tak jak Piotrek z Wojtkiem do Torres del Paine, zostałem na pokładzie sam z Hanką. Po długim rejsie zawsze jest kupa roboty na jachcie, która tak naprawdę nigdy się nie kończy. Codziennie kilka godzin poświęcaliśmy na czyszczenie, mycie, porządkowanie, polerowanie, pranie itd. Popołudnia były nieco luźniejsze. Na łódce zawsze ktoś musi być, więc wymienialiśmy się z wizytami w kafejkach internetowych, a wieczorami zdarzało się obejrzeć film. Najciekawsza historia wydarzyła się, jak to bywa zwykle, zupełnie niespodziewanie. Mieliśmy pojechać na brzeg pontonem po zakupy i po kilka worków z praniem, które oddaliśmy do pralni. – <em>Nie bierzemy radia, jak jedziemy razem, nie? – Nie, zostaw. </em>Robiło się późno i trochę tak na szybko opuszczaliśmy jacht. Wiało nieco ponad 20 węzłów<em>. </em>Hanka podała mi cumę i wskoczyła na ponton. Katem oka dostrzegłem, że siada na koźle przed sterem. Odwróciłem się na chwilę i wskoczyłem tuż za nią. Gdy spojrzałem na nią stała na rufie. – <em>Masz kluczyki?</em> – zapytała. – <em>Nie-e.. a Ty?</em> Ale było już za późno. W ciągu dosłownie 5 sekund byliśmy już kilka metrów od jachtu. Przez głowę przebiegła mi myśl – <em>skacz do wody</em>. – Skacz i co? Woda ma<em> </em>6 stopni, a pod wiatr i falę słabo się pływa. – <em>Pagaje! </em>– moment później wściekle wiosłowaliśmy w stronę jachtu, ale po minucie byliśmy już 100 metrów od niego. To był moment. Ważący 300kg ponton nie chciał jakoś płynąć w pożądanym przez nas kierunku. Świetnie za to dryfował w głąb Cieśniny Magellana. Sytuacja robiła się nieciekawa. Widząc co się dzieje, zdecydowaliśmy starać się utrzymać jak najbliżej betonowej kei, do której mieliśmy z dwa kable. Pagajowanie równoległe do fali dawało znacznie lepsze rezultaty. Bez radia<br />
nie mogliśmy wezwać pomocy, więc Hania co jakiś czas wstawała i machała rękami nad głową w międzynarodowym geście ‘<em>help</em>’. Na nasze szczęście było jasno, w nocy byśmy nie mieli szans. W końcu, gdy zacząłem już odczuwać w ramionach nieprzyjemne zmęczenie, wracający z morza holownik zauważył nas i zabrał na pokład. Tym razem udało się, trafiliśmy na bardzo miłych ludzi, którzy specjalnie nie drążyli tematu, gdy powiedziałem im, że na jachcie zostawiliśmy bardzo ważną część, bez której ten ponton nie działa :]. Pranie odebraliśmy i pozostało teraz tylko pytanie jak wrócimy na jacht. W podziękowaniu za, bądź co bądź, uratowanie dupy, kupiliśmy załodze trzy butelki whisky. Ja dodatkowo oddałem noszoną od kilku lat na ramieniu naszywkę Bractwa Brygowego. Zaczynała się odpruwać, a ostatnio i tak jakoś mój związek z tą, niegdyś bliską mi, organizacją, bardzo osłabł. Kapitan holownika zapewnił, że zajmie ona honorowe miejsce nad sterem. Zdecydował też, że nas podrzuci na łódkę. Szybko przerzuciliśmy pranie na pokład i pożegnaliśmy się. Analiza tej sytuacji jest prosta. Oboje pomyśleliśmy, że kluczyk weźmie ‘ta druga osoba’. Dodatkowo pośpiech i rozkojarzenie. Żadne z nas nigdy nie oddaje cumy dopóki nie zapalimy silnika na pontonie. Jestem pewny, że już nigdy do czegoś takiego żadne z nas nie dopuści, bo tę sytuację zapamiętamy sobie dobrze. Prawdę mówiąc, to mieliśmy szczęście, że to tak się skończyło. Wieczorem tamtego dnia upiliśmy się w ramach podziękowania. Albo, jakby to powiedzieli w Boliwii, oddaliśmy się pod opiekę duchów, kto wie czy i nie samego Neptuna? Nie wiem jak Hania, ale w każdym razie ja dedykuje im tą butelkę rumu, którą wypiłem… Następnego dnia prace na pokładzie musiały poczekać… :]</p>
<p>Kilka dni później przyleciał Tomek i zmienił Hankę. Był przez jeszcze jakiś czas Piotrek. Odkryliśmy playstation i rozegraliśmy kilka wyścigów w NFS, a potem wypożyczyliśmy na parę dni fifę. Raczej żaden z nas nie jest <em>konsolowcem</em>, pad w rękach jakoś nie pasuje i pewnie kaleczyliśmy jak tylko się dało te gry, ale trudno, zabawę mieliśmy dobrą :] Piotrek już ruszył w swoją drogę, a na pokładzie jestem tylko z Tomkiem. Nie ma pośpiechu, wstajemy tak, żeby nie za wcześnie i robimy powoli co jest do zrobienia, mając na uwadze warunki atmosferyczne, dni tygodnia, poziom chęci i stan ducha :]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7403.jpg" rel="lightbox[821]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="&quot;...od soli i od kurzy...&quot; :] - z tyłu nasze 'alcatraz' :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7403.jpg" alt="_MG_7403" width="640" height="427" /></a></p>
<p>Po południu na zmiany Internet, a następnie urządzamy w mesie wieczory z <em>‘kocham kino i coca colę (KKiCC)’</em> – ostatnio na tapecie są filmy brazylijskie. Przygotowujemy się do wizyty w tym kraju :] Wypłynąć mamy dopiero na przełomie marca i kwietnia, więc dni płyną bardzo spokojnie&#8230; Samo Punta Arenas jest nudne, nie dzieje się tutaj absolutnie nic, toteż tym bardziej chce nam się już płynąć dalej na północ, w stronę ciepła, pięknych kobiet, rumu i śpiewu :)</p>

<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-6-821">

	<!-- Slideshow link -->
	<div class="slideshowlink">
		<a class="slideshowlink" href="http://mygrandtour.pl/2011/w-ciesninach-patagonii-i-ziemi-ognistej/?show=slide">
			[Show as slideshow]		</a>
	</div>

	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-293" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7148.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7148" alt="_MG_7148" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7148.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-294" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7174.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7174" alt="_MG_7174" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7174.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-295" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7181.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7181" alt="_MG_7181" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7181.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-296" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7193.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7193" alt="_MG_7193" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7193.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-297" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7205.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7205" alt="_MG_7205" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7205.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-298" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7219.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7219" alt="_MG_7219" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7219.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-299" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7232.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7232" alt="_MG_7232" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7232.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-300" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7235.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7235" alt="_MG_7235" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7235.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-301" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7244.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7244" alt="_MG_7244" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7244.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-302" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7260.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7260" alt="_MG_7260" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7260.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-303" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7261.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7261" alt="_MG_7261" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7261.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-304" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7277.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7277" alt="_MG_7277" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7277.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-305" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7283.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7283" alt="_MG_7283" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7283.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-306" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7292.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7292" alt="_MG_7292" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7292.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-307" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7293.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7293" alt="_MG_7293" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7293.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-308" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7316.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7316" alt="_MG_7316" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7316.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-309" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7319.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7319" alt="_MG_7319" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7319.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-310" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7361.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7361" alt="_MG_7361" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7361.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-311" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7365.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7365" alt="_MG_7365" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7365.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-312" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/_MG_7376.jpg" title=" " class="shutterset_set_6"  rel="lightbox[821]">
								<img title="_MG_7376" alt="_MG_7376" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/patagonia/thumbs/thumbs__MG_7376.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-navigation'><span class="current">1</span><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/w-ciesninach-patagonii-i-ziemi-ognistej/?nggpage=2">2</a><a class="next" id="ngg-next-2" href="http://mygrandtour.pl/2011/w-ciesninach-patagonii-i-ziemi-ognistej/?nggpage=2">&#9658;</a></div> 	
</div>


]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/w-ciesninach-patagonii-i-ziemi-ognistej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obrazki z Antarktydy</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Mar 2011 23:52:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antarktyda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=799</guid>
		<description><![CDATA[Zgodnie z obietnica, wzucam galerie ze zdjeciami z Antarktydy. Natrzaskalismy ich mnostwo, ja chyba i tak najmniej ze wszystkich i ciezko bylo wybrac tych kilka.  Ponizej znajduja sie fotki, ktore przeszly bardzo rygorystyczna selekcje i mam nadzieje,  ze oddaja jako tako klimat&#8230; Chodzilo mi o to, by pokazac zdjecia rozne, przedstawic tak pogladowo co tam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zgodnie z obietnica, wzucam galerie ze zdjeciami z Antarktydy. Natrzaskalismy ich mnostwo, ja chyba i tak najmniej ze wszystkich i ciezko bylo wybrac tych kilka.  Ponizej znajduja sie fotki, ktore przeszly bardzo rygorystyczna selekcje i mam nadzieje,  ze oddaja jako tako klimat&#8230; Chodzilo mi o to, by pokazac zdjecia rozne, przedstawic tak pogladowo co tam sie dzialo na krancu swiata. Efekt moze nie zostal do konca osiagniety, jak tak patrze, ale na dopieszczanie zdjec i powtorna selekcje jeszcze bedzie czas. Zapraszam :)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_6543.jpg" rel="lightbox[799]"><img class="ngg-singlepic ngg-center aligncenter" title="wodka gladka jak stol..." src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_6543.jpg" alt="wodka gladka jak stol..." width="640" height="329" /></a></p>
<p><span id="more-799"></span>Zdjecia wlozylem standardowo do galerii blogowej, nie lubie tworzyc postow w ktorych przewija sie tylko zdjecia, w pospiechu ´do konca´:) Staralem sie dodac jakies ambitne podpisy, zeby bylo widomo ktoredy pod Grunwald :) By umilic czas klikania w przycisk ´nastepne´ mozna odpalic sobie w tle taka szante,  ktora dosc czesto gosci na Katharsis :) /<em>wymagany flash, ponizej jest player jakby co :p</em>/</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wkrotce jeszcze napisze slow kilka o Patagonii i naszej drodze z Puerto Williams do Punta Arenas, a tymczasem pozdrawiam! :)</p>

<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-2-799">

	<!-- Slideshow link -->
	<div class="slideshowlink">
		<a class="slideshowlink" href="http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/?show=slide">
			[Show as slideshow]		</a>
	</div>

	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-35" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/IMG_5640.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="IMG_5640" alt="IMG_5640" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs_IMG_5640.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-36" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_3813.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_3813" alt="_MG_3813" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_3813.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-37" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_3817.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_3817" alt="_MG_3817" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_3817.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-38" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_3821.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_3821" alt="_MG_3821" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_3821.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-39" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_3860.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_3860" alt="_MG_3860" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_3860.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-40" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_3865.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_3865" alt="_MG_3865" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_3865.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-41" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5725.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5725" alt="_MG_5725" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5725.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-42" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5726.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5726" alt="_MG_5726" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5726.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-43" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5727.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5727" alt="_MG_5727" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5727.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-44" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5737.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5737" alt="_MG_5737" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5737.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-45" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5742.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5742" alt="_MG_5742" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5742.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-46" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5752.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5752" alt="_MG_5752" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5752.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-47" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5755.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5755" alt="_MG_5755" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5755.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-48" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5762.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5762" alt="_MG_5762" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5762.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-49" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5778.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5778" alt="_MG_5778" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5778.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-50" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5780.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5780" alt="_MG_5780" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5780.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-51" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5783.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5783" alt="_MG_5783" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5783.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-52" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5790.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5790" alt="_MG_5790" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5790.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-53" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5791.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5791" alt="_MG_5791" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5791.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-54" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/_MG_5796.jpg" title=" " class="shutterset_set_2"  rel="lightbox[799]">
								<img title="_MG_5796" alt="_MG_5796" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/gallery/antarktyda/thumbs/thumbs__MG_5796.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-navigation'><span class="current">1</span><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/?nggpage=2">2</a><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/?nggpage=3">3</a><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/?nggpage=4">4</a><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/?nggpage=5">5</a><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/?nggpage=6">6</a><a class="page-numbers" href="http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/?nggpage=7">7</a><a class="next" id="ngg-next-2" href="http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/?nggpage=2">&#9658;</a></div> 	
</div>


]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/obrazki-z-antarktydy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Antarktyda czyli wszystko w bieli&#8230;</title>
		<link>http://mygrandtour.pl/2011/antarktyda-czyli-wszystko-w-bieli/</link>
		<comments>http://mygrandtour.pl/2011/antarktyda-czyli-wszystko-w-bieli/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Feb 2011 01:45:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fred</dc:creator>
				<category><![CDATA[Antarktyda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mygrandtour.pl/?p=772</guid>
		<description><![CDATA[Na południe. Ushuaia nazywana jest końcem świata, ale ten świat się nie kończy w tym miasteczku.. Dalej jest jeszcze malutkie Puerto Williams w kanale Beagle’a i słynny Przylądek Horn. A potem około pół tysiąca mil morskich burzliwych wód Cieśniny Drake’a do Półwyspu Antarktycznego – Ziemi Grahama i wysp należących do archipelagu Szetlandów Południowych . Wiatry [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na południe. Ushuaia nazywana jest końcem świata, ale ten świat się nie kończy w tym miasteczku.. Dalej jest jeszcze malutkie Puerto Williams w kanale Beagle’a i słynny Przylądek Horn. A potem około pół tysiąca mil morskich burzliwych wód Cieśniny Drake’a do Półwyspu Antarktycznego – Ziemi Grahama i wysp należących do archipelagu Szetlandów Południowych . Wiatry wiejące w pasażu osiągają niewyobrażalne prędkości i to sztormy przerywane są dniami dobrej pogody, a nie odwrotnie. Niskie temperatury, zetknięcie ze sobą dwóch oceanów, silny prąd i ryzyko napotkania gór lodowych …To wszystko składa się na obraz jednego z najtrudniejszych żeglarsko miejsc na Ziemi. W ciągu 400 lat, od momentu odkrycia tej drogi na Pacyfik, na dnie legły dziesiątki ogromnych żaglowców, a żony dziesiątek tysięcy marynarzy już nie doczekały się ich powrotu do domu. Ładownie pełne złota Inków oraz innych cennych towarów, smukłe kadłuby mniejszych i większych statków z potrzaskanymi na drzazgi masztami i rejami… Cały podwodny świat na głębokości czterech kilometrów. Tego już nikt nie sięgnie ani nie policzy. Wystarczy chyba napisać, iż 30 tysięcy ofiar, których przysporzyła budowa Kanału Panamskiego musiało być opłacalną stawką za rezygnacje z konieczności żeglugi przez Horn. Nam także Drake pokazał kawałeczek ze swej potęgi.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6938.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-771" title="przez Cieśninę Drake'a - moment dobrej pogody :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6938.jpg" alt="" width="560" height="373" /></a><span id="more-772"></span></p>
<p>Bryzgi kolejnej fali lądują na mojej twarzy. Zimno. Stóp prawie nie czuje, po trzech godzinach wachty jestem już zmęczony. Na zegarku 2300, jeszcze tylko jedna godzina… Najzimniej jest w ręce. Mokre od słonej wody rękawice nie grzeją wcale. Wiatr osiąga prędkość 40 węzłów, to już sztorm. Jachtem rzuca na wszystkie strony, niektórzy chorują. Katharsis płynie z wiatrem, prędkość 8-10 węzłów na zrefowanych żaglach. Nikt nie oczekiwał, że będzie łatwo i przyjemnie. Ma być pięknie. I jest, chociaż dopiero się to widzi po czasie. Nikt nie zapiera się nogami o pokład i nie ciągnie lin. Teraz naciska się guziki, a ster trzyma Czesiek – autopilot. Tylko raz musieliśmy sterować ‘ręcznie’… Gdyby nie owiewka nad zejściówką, która odsłania od wiatru i mniejszych fal, a także porządny sztormiak, jaki dostałem z wyposażenia jachtu to by było ciężko…</p>
<p>Po wachcie schodzę z Wojtkiem do kajuty. Pod pokładem jest cieplutko i przyjemnie, tak, że można chodzić t-shircie i na bosaka. Nijak się to ma do wypraw odkrywców takich jak Sheckelton, Scott czy Amundsen, o których rozmawiamy często na początku rejsu, z niedowierzaniem i uznaniem kręcąc głową. Ale zupełnie nie o to nam chodzi, chyba dla większości z nas sam fakt dotarcia na Biały Kontynent jachtem jest spełnieniem marzeń… Zdejmujemy mokre sztormiaki i walimy się w koje. Czeka nas niecałe 8h snu i od nowa. W tym czasie kursu pilnują dwie inne, dwuosobowe wachty, złożone z bardzo doświadczonych żeglarzy, którzy za sobą mają już niejeden rejs i niejeden sztorm. Nad wszystkim czuwa zaś kapitan, Mariusz. Gdybym miał określić jego postawę w dwóch słowach byłoby to coś w rodzaju „<em>luz i doświadczenie</em>”… Jest się od kogo uczyć i to na każdym kroku.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5854.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-773" title="zatoka admiralicji, wyspa króla jerzego" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5854.jpg" alt="" width="640" height="306" /></a></p>
<p>Po trzech dniach płynięcia na horyzoncie pojawia się ląd. Antarktyda, a konkretnie Wyspa Króla Jerzego należąca do archipelagu Szetlandów Południowych. Gdy podpływamy bliżej, naszym oczom ukazuje się biel lodowców. Do jachtu podpływają ciekawskie foki, pod dziobem figlują pingwiny. Ale dużo większe wrażenie robią pływające góry lodowe. Ja widzę je po raz pierwszy. Niektóre małe, niepozorne a inne wielkości stadionów, wystające ponad 50  metrów ponad powierzchnie wody. Giganty. Kotwice rzucamy późnym wieczorem w Zatoce Admiralicji. Na brzegu widać światełka polskiej stacji badawczej im. Henryka Arctowskiego. Wielu z nas od dawna chciało się tu kiedyś pojawić, na takim ostatnim „skrawku” Polski. Po przelocie, dwa drinki w mesie wystarczyły. Trzeba odespać. W nocy zmieniamy się tylko na wachtach kotwicznych, bo wiatr wciąż jest silny i trzeba zachować czujność, na wypadek gdyby kotwica puściła.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5828.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-775" title="pingwiny zwane policjantami :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5828.jpg" alt="" width="640" height="423" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5783.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-776" title="harem lwów morskich. ładne, ale zapach przyprawia o odruch wymiotny :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5783.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Integracja z załogą stacji to trzy kolejne dni wyjęte niemalże z życiorysu. Od razu zostaliśmy oprowadzeni po koloniach pingwinów, widzieliśmy wylegujące się na plaży lwy morskie i spacerowaliśmy między syczącymi na nas fokami z rodziny uszatek. Nasze przybycie zakłóciło rytm pracy stacji. Na co dzień ciężko pracujący pracownicy dali się nam porwać &#8211; impreza taneczna w rytmach disko polo do białego rana to nie jest coś, co zdarza się tu co czwartek. Pikanterii dodaje fakt, że na stacji jest tylko jedna dziewczyna, więc proporcje są, delikatnie mówiąc, nieco zaburzone. Generalnie, cała atmosfera na stacji zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Młodzi, dopiero co po studiach ludzie, profesorowie z uczelni, złote rączki, wreszcie zimownicy, czyli Ci, którzy zostają na całą zimę zamknięci w bazie… Tych ostatnich jest najmniej, większość pakuje manatki już niedługo. W bazie zostaje 6-7 osób. To głównie zakapiory, trochę tacy jak w Bieszczadach kiedyś. Tak mi się właśnie kojarzą. Niektórzy z brodami, przenikliwymi, błyszczącymi oczami i pasemkami siwych włosów. Włodek w swoim małym pokoju ma biurko z wysuwaną półką na klawiaturę. Na niej stoją cztery kieliszki, które zapełniają się już po chwili rozrobionym przed chwilą spirytusem<em>. Płynie z Gdyni. Razem z 30 kartonami papierosów. Czego nie wypale albo nie wypije wraca do kraju. Kilka zim tu przeżyłem, ale w tym roku wracam </em>– mówi. – <em>To już ma się we krwi. </em>Nie wiadomo jeszcze tylko jak, może samolotem do Chile, może statkiem. Włodek nie ma nawet pieczątki wyjazdowej z Chile<em>. </em>Jest też kilku młodych chłopaków. Koty. Wspinają się na góry lodowe, nurkują w wodzie, która ma temperaturę poniżej zera, jeżdżą skuterami. Robią niesamowite zdjęcia. <em>Tego, co tu przeżyłem nie zabierze mi już nikt</em> – mówi Heniek, który na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie niezwykle pozytywnego gościa. <em>Marzyłem o tym miejscu, trochę mi zeszło po drodze ale w końcu tu jestem</em>. <em>Nie ma przypadków</em>. Każdy z nich ma swoją opowieść. Jedni chętnie snują anegdoty, do innych trzeba podejść, zapytać o coś, polać… Pasjonaci. Jakby zawieszeni między normalnym życiem w domu, w miastach, a egzystencją w surowym klimacie Antarktydy. Ostatnio i tak jest lepiej, bo jest telefon i nawet wolny Internet, więc kontakt z bliskimi jest większy.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5919.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-774" title="nie ma że boli - nie jest łat<br />
wo lekko żyć... :] tutaj mistrz z 10 danem." src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5919.jpg" alt="" width="427" height="640" /></a></p>
<p>Doktor zawsze zostawał do końca imprez. Specjalizacja lekarska – leczenie niekonwencjonalne pozytywną energią, panaceum na wszelkie zło w małych kieliszkach :] Marian, na oko 50-kilka lat, długie siwe włosy. Jest mistrzem ping-ponga. <em>Kiedyś organizowaliśmy turnieje, ale na niego nie ma mocnych. Nie da się z nim wygrać </em>– mówi ekipa nurków. Marian w swoim pokoju ma keyboard, na którym gra w wolnych chwilach. Niepozorny, cichy, jakby się przemykał między kroplami deszczu. Michał jest złotą rączką &#8211; młodszy mechanik, ratownik GOPR, tzw. <em>wariatuńcio</em>. Opowiada o wyczynach na skuterach śnieżnych, szczelinach i innych zwariowanych akcjach… i tak wielu, wielu innych, o których można by tu było jeszcze pisać i pisać. Byliśmy tylko przez trzy dni na Arctowskim, a czujemy się, jakbyśmy tu razem spędzili ostatnie kilka miesięcy…</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5887.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-777" title="sie gra. playstation." src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_5887.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p>To, co się dokładnie działo na polskiej stacji PlayStation, jak nazwaliśmy to miejsce później, niechaj pozostanie tajemnicą. Nie wszystko pamiętam, zdjęcia też nie pomagają w odświeżeniu pamięci. Razem z Markiem, Tomkiem, Kubą i Wojtkiem z załogi wchodziliśmy co noc w stan umysłu Ninja 4-tego stopnia. Niewidzialni, nieśmiertelni, szybsi od światła i mówiący wszystkimi językami świata. Nawet tym pingwinów, które witały i żegnały nas przy skałach, do których cumowaliśmy ponton. Ciężko było się pożegnać. Wymiany koszulek, amuletów, adresów i ostatnie ‘kolejki’ w drzwiach. Nigdy już chyba nie zapomnę atmosfery tego miejsca. Nie tak sobie wyobrażałem stację na Antarktydzie, może za bardzo sugerowałem się obrazem z flmu Herzoga ‘Spotkania na Krańcu Świata’? Ale to, co zobaczyłem było takie „nasze”… Na koniec dostałem ciepłą kurtkę z napisem Polish Antarctic Stadion Arctowski od Mariana. Oddałem rzecz pozornie bez nominalnej wartości – moją bransoletkę, linkę żeglarską, którą od prawie pięciu lat nosiłem nieprzerwanie na prawym przegubie. Bransoletki są dla mnie ważne, magazynuje w nich energię, są dla mnie symbolami czegoś albo kogoś, jakiegoś wydarzenia czy celu. Ta była dla mnie szczególna, cieszę się, że znalazła swoje miejsce właśnie tutaj. W progu podszedł do mnie jeszcze Henryk i wcisnął do ręki zgięty papierek w zielonym kolorze. Ale najważniejsze było to, co powiedział <em>– jeśli kiedyś będziesz w potrzebie, gdziekolwiek na świecie zapamiętaj jedno hasło, a znajdą się ludzie, którzy Ci pomogą.</em></p>
<p><em>*** wszelkie imiona i nazwiska zostały zmienione, wszelkie podobieństwo jest zupełnie przypadkowe *** :)</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Kotwica poszła w końcu w górę, a życie na stacji pewnie wróciło do normy. Do załogi Katharsis dołączył Piotrek, młody chłopak po leśnictwie, który pracował na stacji przez ostatnie.16 miesięcy i teraz zamierza podróżować po Ameryce Południowej, z plecakiem, namiotem… trochę tak jak ja. Nie mógł rozpocząć swojej podróży lepiej, a dzięki jego wiedzy wszyscy dowiadujemy się więcej na temat tego, co nas otacza. Cichym marzeniem Piotrka po 16 miesiącach w lodzie jest zobaczenie drzewa… :]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/arctowski_panorama.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-778" title="chmury soczewkowe widziane ze stacji arctowskiego. tylko na antarktydzie." src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/arctowski_panorama.jpg" alt="" width="672" height="152" /></a></p>
<p>Pod wieczór znaleźliśmy się w okolicach Deception Island, jednego z najczęściej odwiedzanych miejsc przez turystyczne statki na Antarktydzie. Po drodze mijaliśmy kilka wysp pokrytych dziewiczym lodem, więc tym bardziej Deception okazała się dla nas niespodzianką. Jest to bowiem zatopiona kaldera wulkanu, którego status można by było określić jako ‘uśpiony’ lub ‘w spoczynku’ ale za to ‘z realnym ryzykiem ponownej erupcji’. Jest więc więcej niż prawdopodobne, iż któregoś dnia weźmie i wybuchnie.. :) Cytując plan ewakuacji z Deception Island autorstwa Grupy Państw Zarządzającej tym ciekawym skrawkiem Antarktydy – <em>„Wszystkie statki obecne w zatoce podczas erupcji wulkanu powinny niezwłocznie opuścić wyspę, idealnie po zabraniu na pokład wszystkich turystów przebywających na lądzie”</em>. Zawsze powtarzałem, że najważniejsze to mieć dobry plan!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6089.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-779" title="Deception Island" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6089.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Ciepło, jakie wytwarza wulkan, spowodowało, że wyspa zlodowacona jest jedynie w 67%, co rzuca się w oczy od razu. Do wnętrza dużego atolu można wpłynąć przez wąski przesmyk między skałami. W środku niegdyś mieściła się baza wielorybników, nazywana <em>New Sandefjord</em>, która w samych latach 1912-13 operowała ponad 25 statkami służącymi do połowu, przekraczając liczbę 5000 oprawionych wielorybów. Następnie powstały tu bazy naukowe należące m.in. do Chile, byłej Czechosłowacji, Anglii, Hiszpanii i Argentyny, z których część została jednak zniszczona lub ewakuowana jakiś czas temu. Jedynie Argentyna i Hiszpania w lecie prowadzą tutaj jeszcze badania. Do dziś jednak można oglądać imponujące zbiorniki na tran i pozostałości po późniejszych budynkach baz, które dzięki niskiej temperaturze zostały zachowane w całkiem niezłym stanie. Inną atrakcją wyspy są ciepłe gazy, które podgrzewają wodę przy plaży.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6221.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-780" title="'termalna zadymka' :] " src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6221.jpg" alt="" width="640" height="346" /></a></p>
<p>Kilku turystów zdecydowało się rozebrać i wskoczyć do wody, ale po czasie ich kąpieli można było wywnioskować, że mimo wszystko zbyt gorąco się nie czują :) Będą jednak mogli opowiadać wnukom jak to Antarktydzie pływali. Nam ostatecznie, mimo chęci co to niektórych osób, nie udało się wykąpać, bo tak jak mieliśmy piękną pogodę przez cały dzień, to po powrocie ze zwiedzania wczesnym po południem, nagle zaczął padać śnieg i zrobiło się nieprzyjemnie. Ja więc będę opowiadał wnukom, że tylko widziałem takich, co to pływali na Antarktydzie :) <em>[komu autograf? :p]</em></p>
<p>Coraz dalej na południe. Nie pamiętam daty, ale zdarzył się taki dzień, który zapamiętam na długo. Szara mgła podniosła się. Zaświeciło słońce &#8211; żyleta, woda niczym lustro. Lawirując na silniku między górami lodowymi i pakiem, wśród humbaków wypuszczających fontanny wody wpływamy do zapierającego dech w piersiach amfiteatru zbudowanego z ośnieżonych szczytów górskich i opadających do morza lodowców. Nie wiadomo w którą stronę patrzeć, gdzie skierować obiektyw aparatu, co nagrać na kamerę. Migawki strzelają bez przerwy, każde ujęcie to zdjęcie życia&#8230; Coś nieprawdopodobnego, dla tego jednego dnia na Antarktydzie można by było oddać wiele. Pozwolicie, że zamiast kilku słów zbędnych słów zamieszczę parę zdjęć w tym miejscu&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/paradise_pan.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-781" title="paradise bay" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/paradise_pan.jpg" alt=""<br />
 width="640" height="221" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/paradise_pan2.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-782" title="paradise bay dwa " src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/paradise_pan2.jpg" alt="" width="640" height="162" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6325.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-783" title="humbak. podobnież... :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6325.jpg" alt="" width="640" height="401" /></a></p>
<p>Następnego dnia odwiedzamy chilijską bazę sił powietrznych im<em>. Presidente Gabriel Gonzales Videla</em>. Był on pierwszą głową państwa, która przybyła na ten kontynent. Byliśmy zaskoczeni gościnnością kilku wojskowych, którzy zaprosili nas na herbatę, miło pogawędzili i otworzyli mały sklepik-muzeum, gdzie kupiliśmy pamiątki i wbiliśmy do paszportu stacyjne stemple. Na koniec częstują mnie jeszcze kieliszkiem chilijskiego <em>pisco</em>. Miejsce to, zwane <em>Waterboat Point</em>, jest interesujące ze względu na wydarzenia z 1921 roku, kiedy to najmniejsza ekspedycja antarktyczna w historii, złożona z dwójki młodych brytyjskich eksploratorów (19 i 22 lat!), spędziła tu zimę w zaimprowizowanej bazie zrobionej z kadłuba wyciągniętej na brzeg łodzi, prowadząc badania zoologiczne, meteo i pływów… I jak tu nie mieć podejrzeń, że ludzie jeszcze sprzed kilkudziesięciu lat byli ulepieni z innej gliny?</p>
<p>Port Lockroy i angielska <em>Base A</em> to kolejna perełka. Niegdyś port wielorybniczy, następnie terytorium argentyńskie, które jednak na skutek ‘tajnej’ operacji „<em>Tabarin</em>” (paryski klub nocny) w latach 1943-44 zostało przejęte przez Wielką Brytanie. Nie wiadomo czy główną atrakcją malutkiej wysepki na której mieści się baza jest a) kolonia pingwinów <em>gentoo</em>, b) zrekonstruowany budyneczek oryginalnej stacji wraz z ciekawymi eksponatami i rewelacyjnie zaopatrzonym sklepem z pamiątkami, c) załoga złożona z pięciu wolontariuszy płci pięknej.. :) Nie chce w żadnym wypadku podsuwać rozwiązania, ale warto powiedzieć, iż dziewczyny muszą przejść dość dziwne testy, zanim przyjadą tu na sezon letni. Zamknięte w namiocie pod Londynem są obserwowane pod kątem radzenia sobie w trudnych warunkach i życia z innymi na małej przestrzeni. Większość z nich trafia tutaj po uprzedniej wizycie na statku turystycznym, zakochane w scenerii, próbują się dowiedzieć jak można tu się dostać.. Gdy już się uda, ich zadaniem jest utrzymanie budynku stacji, odmalowanie okien i drzwi, sprzątanie, wstawianie stempli i sprzedaż pamiątek. Zamknięte w żeńskim gronie, bez dostępu do Internetu sprawiały wrażenie otwartych na nowe znajomości… Oprócz starszawej szefowej obozu :] Na lodowcu nad zatoką mieliśmy okazję również przećwiczyć kilka aspektów chodzenia po lodowcach. Raki, czekany, uprzęże i liny poszły w ruch. Razem z Piotrkiem poprowadziliśmy kilkugodzinne szkolenie, które chyba można powiedzieć, że spotkało się z zainteresowaniem. Jeszcze przez 2 kolejne dni rozmawialiśmy o różnych sprawach związanych z górami i szpejem, podsyceni dodatkowo obejrzeniem filmu <em>Touching the Void. </em>Tak ku przestrodze… Więcej już nie poszliśmy w rakach nigdzie :)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6775.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-784" title="szkolenie na lodzie" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6775.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Ale to głównie z powodu pogody, która zepsuła się na dobre. Mgła, fatalna widoczność, deszcz ze śniegiem i coraz więcej gór lodowych. Kierunek cały czas na południe, bliżej i bliżej koła polarnego. Ale przed sobą mieliśmy jeszcze jedno spotkanie. Ukraińska stacja Akademik Vernadsky przywitała nas w garniturach. Szybko okazało się, że obchodzą właśnie swoje 15 lecie, co tłumaczyło by fakt, iż w jednym miejscu zebrały się w sumie aż cztery jachty! Na Vernadskym znajduje się najlepszy bar na Antarktydzie. Chłopaki mają rzutki i bilard, jest normalny kontuar, tylko zamiast wódki w butelkach po Bolsie polewają swój mocny samogon pędzony w malutkim magazynku, chciałoby się rzec „pod schodami”… :] Impreza skończyła się dla większości dość szybko, o północy przyszedł dyżurny, zapukał w stół i zakończył zabawę. Dyscyplina być musi. Francuzi się upili i mieli problemy z powrotem na jacht, wiadomo, to nie to samo co bracia Słowianie&#8230; My natomiast po raz kolejny zakrzywiliśmy czasoprzestrzeń wywracając do góry nogami noc i dzień, co z resztą i tak było bez znaczenia bo jasno jest cały czas tak samo :)Drugiego dnia do nas na jacht zawitało dwóch znajomych wojskowych ze stacji, o niepozornym wyglądzie aczkolwiek bez wątpienia z ciekawą przeszłością w służbach specjalnych i dużą dawką serdeczności. Przy dźwiękach gitary wieczór potoczył się wartko… Z ciekawostek można dodać, iż z odwiedzanych przez nas stacji ta miała chyba najbardziej naukowy charakter. W końcu dane nie z każdego miejsca posłużyły do wykrycia dziury ozonowej! :)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_68081.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-786" title="generał polewa :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_68081.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Po trzech dniach, czy też raczej nocach, kotwica poszła w górę i po raz kolejny popłynęliśmy na południe. Wolno, ostrożnie, klucząc w paku lodowym na silniku zeszliśmy tak nisko, jak tylko mogliśmy. Wśród ogromnych bloków lodu dryfujących po tafli morza zeszliśmy na 66’33’S… Sięgnęliśmy koło podbiegunowego! Trzeba powiedzieć, że nosi to pewne znamiona wyczynu – nie-stalowym jachtem, praktycznie bez danych w systemach nawigacyjnych, bez dokładnych map papierowych z podanymi głębokościami, korzystając jedynie z ręcznych zapisek, informacji ustnych i obserwacji udało nam się. Piszę ‘nam’, jako załodze, ale nad tym pracowało nie więcej niż trzech, najbardziej doświadczonych ludzi na pokładzie. Czapki z głów. Patrząc na wyświetlacz zegara pokazującego pozycję geograficzną naszła mnie zabawna myśl, że liczba osób, które stopem dotarły na południowe koło podbiegunowe, nie powinna być raczej zbyt duża :]</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6636.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-787" title="pak lodowy" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_6636.jpg" alt="" width="640" height="426" /></a></p>
<p>Francis Drake był słynnym, angielskim korsarzem, jednym z największych, jacy zapisali się na kartach historii. W 1577 wyruszył z Anglii na czele pięciu statków, z zamiarem grabienia statków hiszpańskiej floty, która czuła się na wodach Ameryki Łacińskiej tak pewnie, że jej żaglowce podróżowały niemalże bez żadnej eskorty. Drake dotarł na wody Pacyfiku przez Cieśninę Magellana i pożeglował daleko, daleko na północ, atakując i okradając każdą napotkaną jednostkę. Do Anglii wrócił trzy lata później, a królowa w zamian za jego pirackie, czy też raczej w tym wypadku, korsarskie, zasługi, nadała mu tytuł szlachecki. Sir Francis Drake stał się tym samym pierwszym w historii komandorem, któremu udało się okrążyć świat i przeżyć. Podejrzewał on też istnienie alternatywnej drogi na południe od Ziemi Ognistej, gdyż jeden ze statków, straciwszy kontakt z resztą floty, ponoć zszedł do 56 stopnia, meldując o otwartym morzu dalej na południe&#8230; Jego imię budziło taki sam respekt jak cieśnina dziś nazywana jego imieniem.</p>
<p>Chcąc nie chcąc musieliśmy zmierzyć się z Drake’m jeszcze raz. Upraszczając, cała sztuczka polega na tym, żeby być w<br />
tych miejscach, gdzie akurat słabiej wieje w danym momencie. Przez pasaż przelatują z częstotliwością równą ok. 32h potężne niże, które krążą wokół Antarktydy. Dzięki prognozie pogody ściąganej z satelity można przewidzieć na najbliższe kilkanaście godzin jak te układy baryczne będą się przemieszczać i skąd będzie wiało. Prawda jest jednak taka, że po pierwsze, prognoza jest tylko prognozą, a po drugie ‘słabsze wianie” jest pojęciem względnym. Szczególnie w Cieśninie Drake’a. Pogoda jest tu niestabilna, a morze najczęściej wzburzone i należy zawsze być przygotowanym na wszystko. Neptun był łaskaw dla nas i tym razem. Po pięciu dniach żeglugi, podczas których człowiek wchodzi w rytm – wachta, sen, jedzenie, wachta – o świcie 15.02 przekroczyliśmy linię Przylądka Horn.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_7034.jpg" rel="lightbox[772]"><img class="aligncenter size-full wp-image-788" title="Cape Horn! dziwnie spokojnie, co? :] trzy godziny później przywaliło :]" src="http://mygrandtour.pl/wp-content/uploads/2011/02/MG_7034.jpg" alt="" width="640" height="294" /></a></p>
<p>Opłynięcie go jest dla żeglarzy czymś w rodzaju żeglarskiego Everestu. Istnieją na całym świecie kluby <em>kaphornowców</em>, zrzeszające tych, którzy dokonali tego wyczynu, dając w zamian przywileje, którymi można szpanować w towarzystwie – kupić piwo w tawernie żeglarskiej bez kolejki albo nosić białą chustę na znak przynależności do elity… Niektórzy mówią także, że można już gwizdać na morzu albo nawet sikać pod wiatr. Jak to powiedział Wojtek, który kilka tygodni wcześniej razem z resztą załogi Katharsis opłynął po raz pierwszy Horn – „próbowałem i nie polecam”. :] Dla mnie bez względu na wszystko, bez względu na to, że byłem ‘tylko’ załogą, że nie przejechałem całej drogi od Valparaiso itd, było to coś dużego, coś o czym myślałem w przeszłości nie raz, wyobrażając sobie jak to będzie… bo że kiedyś bym to zrobił, to byłem pewny, nie sądziłem jednak, że to nastąpi teraz. To takie jedno z bardziej oczywistych marzeń każdego żeglarza. Któż nie słyszał o Hornie, któż nie chciałby kiedyś go zobaczyć z pokładu jachtu? Na pewno nie byłem wyjątkiem, jednak przyznaje się, że patrząc w tą czarną skałę, czułem coś wyjątkowego w głębi siebie. Morze było wyjątkowo spokojne, a wschodzące słońce oświetlało strome ściany góry, którą w 1616 roku po raz pierwszy zobaczył Williem Cornelisz Shouten z pokładu holenderskiego <em>Eendrachtu.</em> Kilka pamiątkowych zdjęć, parę ostatnich spojrzeń i ponownie wpływamy w kanały Patagonii, obierając kurs na Puerto Williams…A ja sobie nuciłem w myślach tę szantę&#8230;</p>
<p><script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=1W3V1oTY7n9&amp;login=eu07&amp;width=450&amp;bg=ffffff" type="text/javascript"></script></p>
<p><em>Całym sobą dziś zaświadczyć mogę Wam<br />Wszystkim co przeżyłem i widziałem, że<br />Nieskończenie mądry jest nasz Stwórca, Pan<br />Swoje dzieło dał obejrzeć również mnie</em></p>
<p><em>Z Pacyfiku na Atlantyk wiódł nasz kurs,<br />Przez wyjące pięćdziesiątki tęgi sztorm,<br />Na Pasażu Drake&#8217;a nocą straszył lód,<br />Lewą burtą mijaliśmy Horn&#8230; </em></p>
<p>______</p>
<p>Cóż, nie ukrywam, że się nie wyrobiłem. Mówi się, że z Antarktydy człowiek wraca odmieniony. Trudno powiedzieć, zobaczymy jeszcze&#8230; :) Na pewno byłem zaskoczony tym, jak dużo życia jest na tym mroźnym kontynencie, jaka różnorodność, jaka walka. Do tej pory, wstyd się przyznać, ale to był najmniej znany przeze mnie kontynent, który właściwie kojarzył mi się tylko i wyłącznie z kupą lodu&#8230; Chciałbym jeszcze napisać parę rzeczy, podzielić się kilkoma refleksjami, błysnąć kilkoma ciekawostkami o zwierzętach czy miejscach (wyczytanych w mądrych książkach :p) ale niestety nie ma czasu na to teraz. Jest za to kupa roboty, trzeba było zatankować jacht, załatwić loty załodze, która opuszczała pokład, wysprzątać wszystko na błysk&#8230; w wielu rzeczach pomagam z racji tego, że jako jedyny znam hiszpański. No, za wyjątkiem sprzątania, do tego języki są nie potrzebne :] Ale cieszę się strasznie, bo tak jak pisałem, uczę się bardzo dużo. Napisałbym że także życia, bo wszyscy są znacznie starsi ode mnie &#8211; owszem, ciekawie się słucha opowieści pana Mariana, historii Romy i Kuby, ale przede wszystkim chodzi mi o fach żeglarski. Wystarczy posłuchać rozmów Tomka i Mariusza, zagadać o coś Marka i okazuje się, że tylu rzeczach człowiek nie miał pojęcia, nie zastanowił się nigdy, zapomniał&#8230; Trafiłem też na jacht, do ludzi, którzy ze sobą pływają już jakiś czas, do rodziny, przyjaciół, gdzie układy są różne i trzeba czasem umieć zachować się, jak to mówią, dyplomatycznie. Ale po dwóch &#8211; trzech tygodniach myślę, że udało mi się nawiązać dobry kontakt z większością, że zostałem &#8216;zaakceptowany&#8217; w grupie, z czego ogromnie się cieszę. Po takim czasie, można powiedzieć, samotności, był to niejako test dla mnie &#8211; sprawdzić, czy nie stałem się zupełnym odrzutkiem, jakimś pustelnikiem, który potrafi tylko żyć sam ze sobą&#8230; życie na jachcie jest trudniejsze niż w hostelu, nie można pójść na spacer, spotkać kogoś innego, być samemu. Sam sobie wystawiam ocenę pozytywną w tym teście&#8230;</p>
<p>Plany na najbliższe dni są takie, że za chwilę wypływamy z Puerto Williams i pięknymi kanałami i fiordami Patagonii zmierzamy w kierunku znanego mi już Punta Arenas. Tam będę miał więcej czasu na uporządkowanie wszystkiego. Zmienia się załoga, jest do załatwienia kilka spraw i chwilę tam posiedzę. Zmontuje może coś z materiału filmowego, na pewno będę chciał zamieścić jeszcze jeden post &#8211; galerię zdjęć z Antarktydy wraz z paroma słowami, bo uważam, że &#8216;wypada&#8217;. Przepraszam, że nie odpisałem na wszystkie maile jakie dostałem podczas nieobecności. Teraz po prostu internet jest tak wolny, że spędziłbym tutaj pół nocy wgrywając zdjęcia na serwer, więc zdecydowałem się na taką formę tego postu jak widzicie. Fotek w ogóle narobiliśmy setki a niektórzy nawet tysiące. Kto wie czy taka przygoda się jeszcze powtórzy? :]</p>
<p>Z Punta Arenas wyruszamy w kierunku północnym, wzdłuż wybrzeża Argentyny, aż do Brazylii&#8230; :) Piękna historia! :] Co do konkursu na blog roku &#8211; dziękuje Wam za wsparcie. Nie udało się wygrać, ale trudno. Jak to powiedział mój Tata &#8211; ja i tak jestem wygrany, bo robię to, co robię i jestem tu, gdzie jestem. Decyzja jurora co do trzech nominowanych blogów w kategorii podróżniczej niespecjalnie mnie przekonuje, ale widocznie tak miało być. Nie ma rozczarowania, żalu czy goryczy &#8211; to bez sensu. Zawsze z uśmiechem, do przodu, często pod prąd&#8230;<em> i butelka rumu!</em></p>
<p>Do usłyszenia za jakiś tydzień, siema z rańca! :]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mygrandtour.pl/2011/antarktyda-czyli-wszystko-w-bieli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

